Prawo rodzinneRozwody

Piotr Woś: Dzieci za często stają się “kartą przetargową” w konflikcie rodziców

Dzieci za często stają się “kartą przetargową” w konflikcie rodziców. Każde z nich zna i posługuje się pojęciem „dobra dziecka”, jednak każde z nich pojęcie to definiuje w sposób dla siebie wygodny – mówi Piotr Woś, radca prawny, mediator sądowy, autor bloga o prawie rodzinnym.

Brał Pan udział w setkach sprawach rozwodowych, czy jest jeszcze coś co Pana zaskakuje w trakcie prowadzenia rozwodu?

Tak! Zdecydowanie tak. Każda sprawa jest inna i w każdej sprawie bywam w jakimś stopniu zaskakiwany. Nie istnieje żaden szablon postępowania. Pamiętać należy, że pracujemy z ludźmi, a człowiek podczas dużych emocji jakie występują podczas takiej rozprawy, bywa i jest nieprzewidywalny.

Kiedyś byłem przekonany, że potrafię przewidzieć przebieg sprawy. Zakładałem, że dana sprawa będzie wieloletnim sporem, bądź odwrotnie, że szybko się zakończy.

Wstyd się przyznać jak wiele razy się myliłem. Teraz, po jedenastu latach prowadzenia spraw rozwodowych unikam takich założeń. Wiem, że praca z ludźmi to praca na żywym organizmie. Człowiek w każdej chwili jest w stanie zmienić zdanie, co oznacza natychmiastową zmianę taktyki procesowej.

Oczywiście Klient ma do tego prawo, jednakże nie zwalnia mnie to z obowiązku zadbania wówczas o jego prawne zabezpieczenie.

Co jest najtrudniejsze dla pełnomocnika w prowadzeniu sprawy rozwodowej?

Zdecydowanie jest to ujawnienie na rozprawie jakiegoś faktu, który został przez naszego Klienta przed nami zatajony, a stanowi mocny dowód przeciwko tej osobie.

Oczywiście wszyscy pełnomocnicy w takim momencie starają się zachować, tzw. poker face, i większości się udaje.

Nie zmienia to jednak faktu, że każdy z nas wówczas odczuwa zakłopotanie, osłupienie czy też po prostu zażenowanie.

Dlatego też zawsze proszę moich Klientów o ujawnienie mi wszystkich szczegółów sprawy, nawet tych najbardziej niewygodnych. Dzięki tej wiedzy jesteśmy w stanie przygotować się na atak w tym obszarze i go odeprzeć, albo przynajmniej zniwelować jego skutki.

Często Klienci okłamują swojego pełnomocnika?

Na szczęście nie. Ale trzeba być czujnym. W końcu to później Nas stara się obarczyć winą za niepowodzenia w procesie.

Wszystkich Klientów uczulam na potrzebę zupełnego otwarcia się przed Nami i niezatajania absolutnie niczego. Przypominam wtedy o obowiązującej mnie tajemnicy zawodowej, co często pomaga w tego typu rozmowach.

Bez względu na wszystko, najlepszym argumentem w rozmowach z Klientami i tak jest stwierdzenie, że zatajenie prawdy zaszkodzi tylko i wyłącznie Zleceniodawcy, bo to o jego życie chodzi.

Jest Pan również mediatorem sądowym, czym jest mediacja i czy może realnie pomóc w sprawie o rozwód?

Mediacja jest próbą pozasądowego załatwienia sporu. Dzięki swej odformalizowanej formie ma zachęcić strony do kompromisowego zakończenia sprawy. W mojej opinii największa rolę odgrywa tu osoba mediatora. Im większe doświadczenie posiada, tym bardziej jest skuteczny.

Wbrew pozorom, nie chodzi tu o doświadczenie prawne. Moim zdaniem, pomimo ze przecież sam jestem radcą prawnym, to nie prawnicy są najlepszymi mediatorami w sprawach rodzinnych, chociaż oczywiście nie chce tu generalizować. Osobiście wyżej oceniam na tej płaszczyźnie psychologów, bądź osoby, które pracują lub pracowały z rodzinami.

Nam prawnikom bardzo trudno odciąć się od wiedzy praktycznej jaka wynika z doświadczenia procesowego, dlatego bardziej widzę Nas w roli negocjatorów. Ale to już zupełnie inna rola.

Przejdźmy do tematu dzieci, jak często stają się one “kartą przetargową” w konflikcie rodziców?

Za często! Ale tu Was zaskoczę. Nie tylko matki grają tą kartą. Powiedziałbym tak: Rodzice używają dzieci jako kartę przetargową w swoich personalnych rozgrywkach.

Każde z nich zna i posługuje się pojęciem „dobra dziecka”, jednak każde z nich pojęcie to definiuje w sposób dla siebie wygodny. Problem niestety polega na tym, że właściwe zrozumienie definicji „dobra dziecka” musi istnieć w świadomości obu rodziców.

To na Nas, pełnomocnikach, spoczywa ciężar uświadomienia naszym Klientom, na czym to pojęcie polega, jak je właściwie rozumieć. Jeżeli będziemy w stanie z tą informacją dostać się do świadomości stron, to znaczy, że sprawa zakończy się sukcesem. Nie naszym. Dzieci.

Statystyki pokazują, że po rozwodzie opiekę nad dzieckiem sądy najczęściej przyznają matce. I tu pojawia się kolejny problem, nierzadko zdarza się, że matka, często pod wpływem własnej rodziny, utrudnia kontakt dziecku z ojcem. Słyszymy o sytuacjach, gdzie ojciec podejmuje wszelkie możliwe starania, jednak matka nie tylko utrudnia mu realizowanie kontaktów, ale również okłamuje dziecko, że jego tata nie chce przyjechać. Co może zrobić ojciec w takiej sytuacji?

Powiedzieć, że pozycja Ojca w naszym prawodawstwie ma słabą pozycję, to nic nie powiedzieć. Oczywiście w kontekście kontaktów i opieki nad dzieckiem. Jak wiemy, alby przynajmniej większość zainteresowana tematem wie, że w ostatnim czasie do Sejmu wpłynął projekt zmiany kodeksu rodzinnego, który w pewnej części miał tę sytuację zmienić. Nie wiedzieć czemu w ostatniej chwili wpłynęła autopoprawka, która zakładane zmiany dotyczące opieki i kontaktów z dzieckiem z projektu ustawy usunęła. Spowodowało to, że obecnie wciąż możemy stosować jedynie stare modele rozwiązań, które jak wiemy mogą przynieść skutego dopiero po wielu miesiącach działań w Sądzie.

Zauważa Pan wpływ epidemii koronawirusa na liczbę rozwodów? Jeszcze w kwietniu zaczęły się pojawiać pierwsze dane z Chin, wskazujące, że po zakończeniu społecznej kwarantanny znacznie zwiększyła się liczba wniosków o rozwiązanie małżeństwa. Konieczność spędzania wspólnego czasu w zamknięciu, stres, często powodujący łatwiejsze wywoływanie kłótni – to wszystko miało sprawić, że większa niż zwykle liczba osób postanowiła zakończyć swój związek.

Wiem, że dużo się na ten temat mówiło w telewizji. To znaczy powstawały takie założenia, że Covid-19 spowoduje nagły wzrost rozwodów. Ja jednak takiego wielkiego wzrostu nie zanotowałem. Zanotowałem jednak znaczny wzrost spraw z zakresu kontaktów dzieckiem. Otóż, niestety ale wiele matek wykorzystywały zagrożenie epidemiczne i bez realnego uzasadnienia ograniczyły bądź pozbawiły ojców możliwości kontaktów z dziećmi. Wprawdzie Ministerstwo Sprawiedliwości wydało w trakcie kwarantanny oświadczenie, że wszelkie postanowienia dotyczące kontaktów z dziećmi są utrzymane w mocy i winny być przestrzegane, to jednak nie zostało ono na tyle rozpowszechnione, aby trafić do wszystkich zainteresowanych.

A jak epidemia wpłynęła na czas trwania postępowań?

Wpłynęła w sposób znaczący. O ile przed epidemią terminy w sądach były odległe, o tyle teraz to jest w niektórych sprawach cała wieczność. Proszę sobie wyobrazić, że składając pozew o rozwód przed pandemią czekaliśmy na pierwszą rozprawę do 6 miesięcy, to teraz ten czas oczekiwania wydłużył się nawet do 10 miesięcy.

Co jakiś czas pojawiają się w przestrzeni publicznej pomysły dotyczące zmian w rozwodach. Jednym z nich był kilka lat temu pomysł rozwodu w urzędzie, jeżeli małżeństwo nie ma dzieci, ma rozdzielność majątkową i występuje zgoda w kwestii rozwiązania małżeństwa, mogliby się udać do urzędu i podpisać wniosek o rozwiązanie małżeństwa, co nastąpiłoby w ciągu 30 dni od złożenia podpisów, jeżeli żadna ze stron nie postanowiłaby się wycofać. Bez sądu, świadków i pełnomocników. Czy w tak jasnych sytuacjach nie powinno się rozwodu tak uprościć?

Każdy pomysł na usprawnienie pracy sądów jest dobry. Ten na pewno do nich należy. Dzięki tak prostemu mechanizmowi z wokand wyleciałyby sprawy nazwijmy to błahe, dzięki czemu sprawy ważne, w szczególności te w których kwestią rozstrzygnięcia są sprawy dotyczące dzieci, nabrałyby tempa. Dzięki temu okres zawieszenia, czy też niepewności małoletnich co do ich sytuacji prawnej byłby krótszy, co zdecydowanie wpłynęłoby pozytywnie na ich zdrowie psychiczne.

Nie można jednak zapomnieć, że w przestrzeni publicznej pojawiają się również pomysły przeciwne, to znaczy takie, które miałyby rozwiązanie małżeństwa utrudnić. To jednak jest temat na inną rozmowę.

Na koniec, gdyby miał Pan coś podpowiedzieć osobom myślącym o rozwodzie, czy też decydującym się na rozwód, o czym warto pamiętać, jakich błędów nie popełniać?

Radzę nie popełniać błędu uporu. Upór w sprawach rozwodowych zwykle nic nie daje, poza tym oczywiście, że kolejne kilka lat życia spędzicie na sali sądowej. Tylko kompromis i koncyliacyjne podejście do sprawy uchowa Was i Wasze dzieci od traumy sprawy rozwodowej.

Koronawirus w Krakowie
Tagi
Kraków Portal

Kobieta w Krakowie

Portal dla kobiet w Krakowie - zdrowie, uroda, biznes, dom, rodzina, macierzyństwo, prawo, podróże, psychologia - wydarzenia i konkursy

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Close