Uroda

Dlaczego kremy z filtrem nie działają

Czy zdarzyło Ci się być zirytowaną/ym faktem, iż pomimo używania kremów z filtrem, chowania się w cieniu, i noszenia kapeluszy z wielkim rondlem pojawiają się na Twojej twarzy przebarwienia? Zapewne winisz za to krem, który następnie wyrzucasz do kosza, a na jego miejsce kupujesz następny, najczęściej droższy, niby z wyższej półki preparat, który zgodnie z obietnicami ekspedientki w sklepie ma zapobiegać pojawianiu się tak znienawidzonych przez Ciebie przebarwień. Po jakimś czasie jednak i ten preparat ląduje w koszu, jako niespełniający Twoich oczekiwań bezużyteczny śmieć. Niestety – tu myślę, że mogę Cię rozczarować – ale to najprawdopodobniej nie krem jest zły. Niektórzy nie używają kremów z filtrem w ogóle, a mimo to żadne przebarwienie nie gości na ich twarzy. Przebarwienia nie biorą się znikąd, a ich pojawienie się na skórze nie jest wynikiem loterii. Każde, nawet pojedyncze przebarwienie wynika z konkretnego zaburzenia w naszym organizmie. Powodem mogą być zaburzenia hormonalne, przebyta ciąża, zaburzenia w wątrobie, przyjmowane leki, np.: antykoncepcja itp. Czasami żadne z powyższych nie występuje. Wówczas uwagę kieruje się na zaburzenia funkcjonowania ochrony antyoksydacyjnej skóry, które wynikają z niedoborów takich mikroelementów jak: miedź, cynk, selen, żelazo. Nasza skóra aby skutecznie działać i chronić przed czynnikami zewnętrznymi potrzebuje tych właśnie mikroelementów. Dlatego należy wszystkie te niedobory uzupełniać, aby problem przebarwień nie nawracał każdego lata. Zaleca się rozpoczęcie takiej terapii już wiosną, kontynuowanie jej przez całe lato i jeszcze jesienią. Podchodząc poważnie i sumiennie do tematu zaoszczędzimy na bolesnych zabiegach laserowych i mocnych peelingach chemicznych, z których namiętnie korzysta się jesienią i zimą celem pozbycia się niechcianych pamiątek z wakacji w postaci przebarwień. Czyż to nie jest proste? 🙂

Jest jeszcze jedna kwestia, o której rzadko się wspomina, a która dla większości osób może być znacząca. Otóż melanina, czyli ten barwnik odpowiedzialny za pojawianie się ciemnych przebarwień powstaje z enzymu tyrozynazy. Tyrozyna jest więc niezbędna w procesie melanogenezy i równego rozmieszczenia melaniny w skórze. Niestety dwa bardzo ważne dla naszego układu nerwowego neuroprzekaźniki: adrenalina i noradrenalina również powstają z tyrozyny. Dlatego w sytuacji kiedy w naszym organizmie jest za mało tyrozyny to w pierwszej kolejności kierowana jest ona do układu nerwowego, gdzie wykorzystywana jest do produkcji wspomnianych neuroprzekaźników. Cierpi na tym nasza skóra, która jednocześnie nie dysponuje wystarczającą ilością tyrozyny konieczną do prawidłowego przeprowadzenia procesu melanogenezy i równomiernego rozmieszczenia barwnika. Co w takiej sytuacji można zrobić? Zaleca się wówczas uzupełnienie tyrozyny. Na rynku preparaty tyrozyny w tabletkach są ogólnie dostępne i również zalecane w celu poprawy pracy mózgu. 🙂 Tyle korzyści, a zaczęło się od przebarwień. 😀

Natomiast jeżeli mamy tak jak teraz środek lata i mnóstwo przebarwień na twarzy również proponuję wdrożyć wspomnianą wyżej suplementację oraz regularne korzystanie z zabiegów przy użyciu kwasu ferulowego. Osobiście pracuję od dłuższego czasu na preparatach marki Sesderma, dzięki którym wspólnie osiągamy rewelacyjne rezultaty. Sam zabieg Ferulac Classic z serum C-PEEL ma rzeszę fanów i fanek, włącznie ze mną. Jest to uważam zabieg obowiązkowy dla każdego kto korzysta z kąpieli słonecznych. Niesie on za sobą wiele korzyści począwszy od nawilżenia skóry, uzupełnienia braków w płaszczu hydrolipidowym skóry, wyrównania jej kolorytu, poprzez walkę z przebarwieniami, aż po odbudowę DNA naszej skóry, które zostało zniszczone przez słońce. Dla tych, którzy kojarzą preparaty z kwasami z nieprzyjemnym złuszczanie, czy niszczeniem opalenizny, na którą przecież pracuje się przez całe lato dodam, że kwas ferulowy nie wywołuje złuszczania, nie wykazuje działania drażniącego, i nie niszczy opalenizny, jedynie ja jakby wydobywa sprawiając, że skóra wygląda na młodszą i zdrowszą, przy czym złociście brązową. Zabieg Ferulac Classic bez wątpienia stanowi potężne narzędzie w walce z przebarwieniami i profilaktyce przeciwstarzeniowej. 🙂 Mam nadzieje, że wpis okaże się przydatny 😉


Spodobał Ci się wpis? Więcej znajdziesz na blogu www.dariadrazkiewicz.pl

Tagi
Pokaż więcej

Daria Drążkiewicz

Magister kosmetologii, szkoleniowiec, absolwentka Małopolskiej Wyższej Szkoły im. Józefa Dietla w Krakowie – Wydział Humanistyki i Zdrowia, ukończyła dietetykę profilaktyczną i leczniczą w medycynie chińskiej. Właścicielka gabinetu Beauty Dash.

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *