Kosmetyki

Kremy do zadań specjalnych sisi bee

Pszczoła to owad cudowny – pracowity, mądry, zorganizowany, niezastąpiony i wytwarza dla nas wiele zdrowych produktów. Mając fantastyczną możliwość oglądania z bliska życia i pracy pszczół, nazwa manufaktury, którą chciałam stworzyć, przyszła mi do głowy błyskawicznie – pszczółka! Tak działającego zakładu rzemieślniczego chciałam. sisi bee to manufaktura kosmetyczna z Dolnego Śląska, a ja mam na imię Marta i jestem jej założycielką. Jestem przykładem na to, że przewlekła choroba (u mnie choroba skóry) czy niepełnosprawność paradoksalnie może stać się dobrą inspiracją. Jestem osobą, która złość na swoją chorobę twórczo przekuła w tworzenie kosmetyków, które mają pomagać w pielęgnacji mnie i innym. 25 lat życia z łuszczycą skóry przyniosło mi wystarczająco dużo doświadczeń, aby móc stworzyć skuteczne, pielęgnacyjne kremy, których siłą są rośliny – moje kremy do zadań specjalnych.

Kremy sisi bee powstały z moich autorskich receptur, a każdy ich składnik był najpierw solidnie przemyślany, sprawdzony i następnie wybrany z mnogości tych najlepszych dla skór suchych, atopowych, ze skłonnościami do chorób dermatologicznych. Cały proces powstawania kremów mogę podzielić na dwa etapy. Pierwszy – amatorski (w trakcie innej pracy zawodowej) zajął 5 może 6 lat. To czas przypominania sobie chemii, tego jak łączyć tłuszcz z wodą, poznawania prawdziwych zapachów, testowania na sobie. Przez ten okres powstawały kremy dla mnie, a później dla znajomych. Były sukcesy i porażki. Były zachwyty i krytyka, ale na szczęście krytyka była konstruktywna – motywująca do dalszej pracy i poprawek. Po kilku latach zabawy w alchemika poczułam, że jestem gotowa robić to profesjonalnie. Kolejny czas, to bardzo dłużące się osiemnaście miesięcy, w trakcie których, w specjalistycznym laboratorium wraz z technologiem recepturowałam kremy, nawiązywałam współpracę z dostawcami surowców, zlecałam przeprowadzanie kolejnych badań.

Efektem tej pracy są dwa terapeutyczne produkty – naturalny krem olejowy i hipoalergiczny krem z mocznikiem 10%.

Czym się różnią? W czym mają pomagać?

Naturalny krem olejowy ma formę maści. Składa się w 100% z naturalnych olejów roślinnych i wosku pszczelego. To tłusty krem ochronny, ale świetnie się wchłania. Jego zadanie to:

  • łagodzenie podrażnień wywołane nadmiernym przesuszeniem,
  • bezpieczne i długotrwałe natłuszczanie,
  • bezpieczne pielęgnowanie pęknięć naskórka i przyspieszanie jego gojenia,
  • regenerowanie naskórka po zabiegach radioterapii lub wskutek innych uszkodzeń,
  • zabezpieczanie przed niskimi temperaturami i wysuszającym, zimnym wiatrem,
  • uelastycznianie i wygładzanie skóry,
  • tworzenie warstwy ochronnej na skórze zmniejszającej utratę wody w skórze.

Krem olejowy jest zdrowym, kojącym okładem na zrogowaciałe warstwy skóry w miejscach objętych łuszczycą, egzemą, atopowym zapaleniem skóry. Krem ma przyjemny migdałowy-lawendowy zapach, który pochodzi przede wszystkim z naturalnego ekstraktu z pestek śliwki oraz naturalnego olejku lawendowego.

Recepturę hipoalergicznego kremu z mocznikiem 10 % opracowałam, aby skutecznie pielęgnować suchą i bardzo suchą skórę, skórę napiętą lub łuszczącą się. To krem głęboko nawilżający, który bardzo dobrze się wchłania i pozostawia skórę z wyczuwalnym efektem nawilżenia, bez tłustej warstwy.

Czego możecie po nim oczekiwać? Otóż krem:

  • bezpiecznie i długotrwale nawilża,
  • uelastycznia i wygładza skórę,
  • regeneruje długotrwale przesuszony naskórek,
  • zmiękcza i usuwa zrogowaciałe warstwy skóry w miejscach objętych łuszczycą lub egzemą.

Krem jest bardzo pomocnym preparatem pielęgnacyjnym w przypadku łuszczycy lub egzemy. W takich przypadkach powoduje stopniowe, naturalne rozpuszczanie łuski i ułatwia przenikanie do zmienionych chorobowo miejsc ewentualnie stosowanych farmaceutyków.

Specjalnie dobrane substancje aktywne w składnikach kremu odbudowują struktury komórkowe, wzmacniają je i niejako pompują w nie wodę, której nasze komórki bardzo potrzebują szczególnie w miejscach, gdzie skóra była uprzednio leczona farmaceutykami lub naświetlaniem.

W recepturze nie znajdziecie olejów mineralnych (parafiny, wazeliny), groźnych chemikaliów oraz sztucznych substancji zapachowych. Przyjemny, cytrusowo-różany zapach kremu pochodzi z naturalnego olejku geraniowego.

Testujcie kremy sisi bee i cieszcie się ich właściwościami płynącymi z natury i nowoczesnej, bezpiecznej technologii.

Marta – właścicielka manufaktury sisi bee

Tagi
Pokaż więcej

Kobieta w Krakowie

Portal dla kobiet w Krakowie - zdrowie, uroda, biznes, dom, rodzina, macierzyństwo, prawo, podróże, psychologia - wydarzenia i konkursy

Przeczytaj również

2 opinii

  1. Receptury tych kremów są naprawdę świetnie przemyślane. Nadają się zarówno do skór problematycznych i tych bez większych problemów. Przetestowane na mojej normalnej skórze – świetny efekt nawilżający kremu z mocznikiem oraz na spękanych i przesuszonych rękach mojego Taty – tu sprawdziły się obydwa produkty.

  2. Super. Polecam bo sama używam Choć moja skóra nie ma wielkich problemów to na pewno mogę polecić właściwości nawilżające. No i bardzo lubię zapach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Close