Wielka Wojna z Emu (1932) Jak australijska armia przegrała bitwę z ptakami
Historia niezwykłej operacji wojskowej w Australii Zachodniej, w której karabiny maszynowe okazały się bezradne wobec tysięcy emu
Wielka Wojna z Emu to jedna z najbardziej osobliwych historii XX wieku: w 1932 roku australijski rząd wysłał żołnierzy uzbrojonych w karabiny maszynowe Lewis przeciwko tysiącom emu niszczącym uprawy pszenicy w Australii Zachodniej. Choć wydarzenie bywa dziś przedstawiane jako zabawna anegdota o tym, jak „Australia przegrała wojnę z ptakami”, w rzeczywistości było skutkiem poważnego kryzysu gospodarczego, problemów osadnictwa weteranów I wojny światowej, suszy i konfliktu człowieka z przyrodą. Operacja zakończyła się niepowodzeniem, ponieważ wojsko zabiło tylko niewielką część ptaków, a emu okazały się szybkie, odporne, rozproszone i trudne do zwalczenia metodami wojskowymi.
Przeczytaj również: Haenyeo kobiety morza z wyspy Jeju – Historia, siła i znikający świat koreańskich nurkujących kobiet
Sceneria: Australia Zachodnia w cieniu Wielkiego Kryzysu
Aby zrozumieć, jak doszło do tego, że nowoczesna armia wytoczyła karabiny maszynowe przeciwko ptakom, trzeba cofnąć się do gospodarczych realiów Australii przełomu lat 20. i 30. XX wieku. Gospodarka australijska opierała się na eksporcie surowców rolnych — przede wszystkim wełny i pszenicy — w ramach Imperium Brytyjskiego. Gdy w październiku 1929 roku załamała się giełda na Wall Street, fala kryzysu błyskawicznie dotarła do antypodów.
Skutki były dramatyczne. Ceny eksportowe australijskich produktów pierwotnych spadły o 40 procent w latach 1929–1932, a produkt krajowy brutto skurczył się o blisko 10 procent w tym samym okresie. Bezrobocie osiągnęło w 1932 roku rekordowy oficjalny poziom 32 procent — dane te opierają się na ówczesnych statystykach, w tym na pomiarach bezrobocia wśród związkowców. Rząd federalny, najpierw pod wodzą Jamesa Scullina z Partii Pracy, a od stycznia 1932 roku pod wodzą Josepha Lyonsa ze Zjednoczonej Partii Australijskiej, prowadził politykę deflacyjną w duchu tzw. Planu Premierów z 1931 roku, który zakładał cięcia wydatków rządowych, płac i emerytur.
Dla rolników z pszenicznego pasa Australii Zachodniej kryzys był podwójnie bolesny. Wielu z nich nie było doświadczonymi farmerami — byli weteranami I wojny światowej osiedlonymi na roli w ramach programu osadnictwa żołnierskiego.
Program osadnictwa weteranów: dobre intencje, marne ziemie
Po zakończeniu I wojny światowej rządy australijskie wprowadziły programy mające pomóc powracającym żołnierzom w powrocie do cywilnego życia poprzez przydzielanie im ziemi rolnej. W Australii Zachodniej rząd utworzył liczne osady rolnicze na obszarze na północny wschód od Perth.
Problem polegał na tym, że znaczna część przydzielonej ziemi była marginalna rolniczo — gleby były ubogie, a opady niepewne. Do początku lat 30. około jednej trzeciej osadników-żołnierzy zrezygnowało lub zbankrutowało. W rejonie Campion, gdzie rolnictwo było zdominowane przez weteranów, do czasu „wojny z emu” jedna czwarta osadników już porzuciła swoją ziemię.
Sytuację pogarszały niespełnione obietnice rządowe. W ramach polityki „uprawiajcie więcej pszenicy” premiera Scullina rolnicy byli zachęcani do zwiększania areału, z obietnicą subsydiów, które ostatecznie nie zostały dostarczone w zapowiadanej formie. Rząd początkowo obiecał weteranom 4 szylingi za buszel pszenicy, ale ustawa z tym związana została odrzucona w Senacie. Ostatecznie Ustawa o premii za pszenicę z 1931 roku wypłaciła rolnikom jedynie 4,5 pensa za buszel. Do października 1932 roku sytuacja zaostrzyła się tak bardzo, że rolnicy przygotowywali się do zbiorów, grożąc jednocześnie odmową dostarczenia pszenicy.
Emu: biologia rodzimego „wroga”
Emu, czyli Dromaius novaehollandiae, to drugi co do wielkości żyjący ptak na świecie po strusiu i najwyższy rodzimy ptak Australii. Dorosłe osobniki osiągają wysokość od 1,5 do 1,9 metra i mogą ważyć od 30 do 55 kilogramów. Są to nieloty z miękkim, brązowo-szarym upierzeniem, długą szyją i potężnymi nogami.
Kluczowe dla zrozumienia „wojny” są cechy biologiczne emu. Są to ptaki niezwykle szybkie — potrafią biec z prędkością do około 48–50 km/h. Mają mocną skórę i gęste upierzenie, przez co pociski trafiające pod kątem nie zawsze prowadziły do natychmiastowej śmierci. Emu są wszystkożerne i mogą długo radzić sobie w trudnych warunkach, a gdy mają dostęp do wody, potrafią wypijać jej duże ilości.
Emu są wybitnie nomadyczne. Regularnie migrują po sezonie lęgowym, przemieszczając się z suchych terenów wewnątrzlądowych w stronę wybrzeża. Rozmnażanie odbywa się w australijskie chłodne miesiące — w maju i czerwcu. Co ciekawe, to samiec wysiaduje jaja przez około 56 dni, w tym czasie niemal nie je, nie pije i traci znaczną część masy, a następnie opiekuje się pisklętami przez kilka miesięcy, podczas gdy samica może odejść i łączyć się w pary z innymi samcami.
To właśnie sezonowa migracja w połączeniu ze zmianami krajobrazu przez człowieka stworzyła konflikt. Rolnicy karczowali ziemię i tworzyli sztuczne zbiorniki wodne dla bydła, co czyniło uprawne pola atrakcyjnym siedliskiem dla emu, przypominającym ich preferowane otwarte równiny. W 1932 roku, w połączeniu z suszą, szacowane 20 000 emu ruszyło na tereny rolnicze, szczególnie na marginalne ziemie w rejonie Chandler i Walgoolan, w pobliżu Campion.
Emu nie tylko zjadały i tratowały pszenicę. Przełamując ogrodzenia, pozostawiały w nich duże luki, przez które do upraw dostawały się króliki — kolejny niszczycielski gatunek inwazyjny — co potęgowało szkody.
Warto podkreślić ironię losu: do 1922 roku emu były gatunkiem chronionym. Dopiero w tym roku władze przekwalifikowały je na „szkodniki” w odpowiedzi na niszczenie upraw.
Decyzja o wysłaniu wojska
Rolnicy z rejonu Campion przekazali rządowi swoje obawy. Delegacja byłych żołnierzy — osadników udała się do ministra obrony Sir George’a Pearce’a. Ponieważ sami służyli w I wojnie światowej, doskonale znali skuteczność karabinów maszynowych i poprosili o ich użycie przeciwko emu.
Sir George Pearce był jedną z najważniejszych postaci australijskiej polityki — senatorem z Australii Zachodniej od federacji w 1901 roku aż do porażki wyborczej w 1937 roku oraz czterokrotnym ministrem obrony. Jego 37 lat w Senacie i 24 lata w gabinecie pozostają rekordami australijskiego parlamentu.
Pearce zgodził się, ale z warunkami: karabiny mieli obsługiwać żołnierze zawodowi, transport wojska miał sfinansować rząd Australii Zachodniej, a rolnicy mieli zapewnić wyżywienie, zakwaterowanie i pokryć koszt amunicji. Bank Rolny zgodził się pokryć koszty amunicji w imieniu osadników, biorąc zastaw na ich przyszłych plonach.
Motywy Pearce’a były złożone. Argumentował, że ptaki będą dobrym celem treningowym dla żołnierzy. Niektórzy historycy wskazują też, że rząd mógł widzieć w operacji okazję, by pokazać, że pomaga rolnikom Australii Zachodniej — co miało znaczenie w kontekście rosnącego ruchu secesyjnego, który doprowadził do referendum w sprawie secesji Australii Zachodniej w 1933 roku. W tym celu zatrudniono nawet operatora filmowego z wytwórni Fox Movietone. Historyk Murray Johnson, autor jednej z najważniejszych analiz wydarzeń, opisał całą operację raczej jako ćwiczenie propagandowe niż skuteczną strategię kontroli populacji emu.
Pierwsza faza: listopad 1932
Zaangażowanie wojska miało rozpocząć się w październiku 1932 roku, ale operacja została opóźniona przez opady deszczu, które spowodowały rozproszenie emu na większym obszarze. Deszcz ustał do 2 listopada 1932 roku.
Oddziałom wydano rozkaz wsparcia rolników oraz — według ówczesnej relacji prasowej — zebrania 100 skór emu, których pióra miały posłużyć do wyrobu kapeluszy dla konnicy.
2 listopada żołnierze udali się do Campion, gdzie dostrzeżono około 50 emu. Ptaki były poza zasięgiem karabinów, więc miejscowi osadnicy próbowali zagnać je w zasadzkę, ale emu rozdzieliły się na małe grupy i rozbiegły, stając się trudnym celem. Pierwsza salwa była nieskuteczna z powodu odległości, ale druga seria zabiła pewną liczbę ptaków. Tego samego dnia napotkano kolejne małe stado i zabito prawdopodobnie około tuzina emu.
Następne ważne wydarzenie miało miejsce 4 listopada. Meredith zorganizował zasadzkę w pobliżu lokalnej tamy, gdzie dostrzeżono ponad 1000 emu zmierzających w ich stronę. Tym razem strzelcy czekali, aż ptaki znajdą się blisko. Karabin zaciął się jednak po zabiciu zaledwie 12 ptaków, a reszta rozproszyła się, zanim zdołano oddać więcej strzałów.
W kolejnych dniach pojawiło się słynne spostrzeżenie wojskowych obserwatorów: „Każde stado zdaje się mieć teraz swojego przywódcę — wielkiego, czarno upierzonego ptaka, który stoi na pełne sześć stóp wysokości i trzyma straż, podczas gdy jego towarzysze wykonują swoją niszczycielską pracę, i ostrzega ich przed naszym zbliżaniem się”.
Meredith posunął się nawet do zamontowania jednego z karabinów na ciężarówce — manewr okazał się nieskuteczny, ponieważ pojazd nie był w stanie dogonić ptaków, a jazda była tak wyboista, że strzelec nie mógł oddać celnego strzału. Według jednej z relacji prasowych jedno z emu miało zaplątać się w układ kierowniczy ciężarówki, powodując jej rozbicie i zniszczenie fragmentu ogrodzenia.
Do 8 listopada, sześć dni po pierwszym starciu, wystrzelono około 2500 naboi. Liczba zabitych ptaków jest niepewna: jedna relacja podaje 50 ptaków, inne wahają się od 200 do 500, przy czym wyższe szacunki pochodziły od osadników. Raport Mereditha odnotował, że jego ludzie nie ponieśli żadnych strat — poza utratą godności.
Reakcja parlamentu i wycofanie
8 listopada operacja była dyskutowana w australijskiej Izbie Reprezentantów. W obliczu negatywnego nagłośnienia w lokalnych mediach, które twierdziły, że zginęło „tylko kilka” emu, Pearce wycofał żołnierzy i karabiny.
To właśnie wtedy miała paść jedna z najsłynniejszych wypowiedzi parlamentarnych: posłowie żartowali, że jeśli ktokolwiek zasłużył na medale w tym konflikcie, to emu, które „wygrały każdą rundę jak dotąd”. Gdy jeden z posłów zapytał, czy zostanie wybity medal dla uczestników tej „wojny”, odpowiedź o emu przypisuje się federalnemu posłowi Partii Pracy A.E. Greenowi, czyli Albertowi Ernestowi Greenowi z Australii Zachodniej, posłowi okręgu Kalgoorlie.
Po wycofaniu wojska Meredith wygłosił swój najbardziej pamiętny komentarz, porównując emu do Zulusów: „Gdybyśmy mieli dywizję wojskową o odporności na kule tych ptaków, stawiłaby ona czoła każdej armii świata… Potrafią stawić czoła karabinom maszynowym z niezniszczalnością czołgów. Są jak Zulusi, których nie zatrzymały nawet pociski dum-dum”.
Sam Pearce, broniąc operacji, gdy zapytano go o bardziej humanitarną, choć mniej spektakularną metodę, odpowiedział, że tylko ci, którzy znają kraj emu, mogą zrozumieć rozmiar wyrządzonych szkód. Za swój udział Pearce zyskał nieoficjalny przydomek „ministra wojny z Emu”.
Druga faza: powrót na front
Po wycofaniu wojska ataki emu na uprawy nie ustały. Rolnicy ponownie poprosili o wsparcie, powołując się na upały i suszę sprowadzające tysiące emu na farmy. Premier Australii Zachodniej James Mitchell mocno poparł wznowienie pomocy wojskowej. Jednocześnie raport dowódcy bazy wskazywał, że w pierwszej operacji zabito 300 emu.
Działając na podstawie tych próśb i raportu, do 12 listopada minister obrony zatwierdził wznowienie działań wojskowych. Pearce bronił tej decyzji w Senacie. Mimo że wojsko zgodziło się wypożyczyć karabiny rządowi Australii Zachodniej w oczekiwaniu, że ten zapewni obsługę, Meredith ponownie znalazł się na froncie z powodu braku doświadczonych strzelców maszynowych w stanie.
Wchodząc do akcji 13 listopada 1932 roku, wojsko odniosło pewien sukces w pierwszych dwóch dniach, zabijając około 40 emu. Trzeci dzień, 15 listopada, okazał się znacznie mniej udany, ale do 2 grudnia żołnierze zabijali około 100 emu tygodniowo. Ustawienie się przy źródłach wody, do których spragnione w czasie suszy ptaki musiały przychodzić, okazało się najskuteczniejszą taktyką.
Meredith został odwołany 10 grudnia. W swoim raporcie podał 986 potwierdzonych zabitych ptaków przy 9860 wystrzelonych nabojach — co dawało dokładnie 10 naboi na potwierdzone zabicie. Ponadto twierdził, że około 2500 rannych ptaków również padło od ran.
Kontrowersje wokół liczb
Statystyki Mereditha budzą uzasadniony sceptycyzm. Liczba około 2500 rannych ptaków, które miały później paść, jest szczególnie trudna do zweryfikowania i prawdopodobnie zawyżona. Podejrzana jest także sama precyzja raportu: 986 zabitych ptaków przy 9860 wystrzelonych nabojach daje idealnie równy przelicznik 10 naboi na jednego potwierdzonego zabitego ptaka.
Liczby z pierwszej fazy są jeszcze bardziej rozbieżne — od 50 ptaków według jednej relacji, przez 200 do 500 według innych szacunków, aż po 300 w raporcie dowódcy bazy. Ta niespójność jest sama w sobie częścią historii: nikt tak naprawdę nie wiedział, ile emu zginęło, częściowo dlatego, że ranne ptaki uciekały i mogły padać później, poza zasięgiem wzroku.
Co ważne, niektóre relacje sugerują, że karabiny maszynowe mogły wręcz pogorszyć straty w uprawach. Według niektórych szacunków na każdą zjedzoną roślinę pszenicy emu tratowało wiele kolejnych, a kampania z użyciem karabinów maszynowych mogła zwiększać łączne szkody w uprawach, ponieważ za każdym razem, gdy otwierano ogień, ptaki rozpierzchały się szeroko, tratując dojrzewającą pszenicę w panicznej ucieczce.
Dlaczego emu „wygrały”
Podsumowanie ornitologa Dominica Serventy’ego stało się klasyczne: marzenia strzelców maszynowych o ostrzale z bliska zwartych mas emu szybko się rozwiały, ponieważ ptaki rozproszyły się na małe grupy, przez co użycie sprzętu wojskowego stało się nieopłacalne. W efekcie przygnębione siły polowe wycofały się z obszaru walk po około miesiącu.
Sednem porażki było fundamentalne niedopasowanie narzędzia do zadania. Karabin Lewis, zaprojektowany do wojny okopowej, miał skuteczny zasięg rzędu setek metrów i strzelał z prędkością 500–600 pocisków na minutę, ale wymagał przeładowania po opróżnieniu magazynka i był podatny na zacięcia. Strzelanie do szybkich, rozproszonych, wytrzymałych celów na otwartym terenie było czymś zupełnie innym niż ostrzeliwanie nacierającej piechoty.
Następstwa: nagrody, ogrodzenia i kolejne prośby
Mimo problemów z operacją rolnicy z regionu ponownie prosili o pomoc wojskową w 1934, 1943 i 1948 roku, ale za każdym razem rząd odmawiał. Zamiast tego kontynuowano system nagród, czyli bounty, i to właśnie on okazał się skuteczniejszy: w ciągu sześciu miesięcy 1934 roku zgłoszono 57 034 nagrody za zabite emu.
Długoterminowo emu zwalczali sami rolnicy strzelający z karabinów — między 1945 a 1960 rokiem w Australii Zachodniej zabito 284 704 ptaki.
Kluczową rolę odegrały też ogrodzenia zaporowe. Tzw. Rabbit-Proof Fence, czyli ogrodzenie przeciw królikom, budowane w Australii Zachodniej w latach 1901–1907, było pierwotnie wzniesione, by powstrzymać migrację królików ze wschodu. Po zakończeniu ogrodzenie nr 1 ciągnęło się przez ponad 1800 km. Z czasem, gdy króliki zaczęto kontrolować za pomocą myksomatozy, system ogrodzeń przekształcono w barierę przeciw innym szkodnikom i zwierzętom powodującym szkody, w tym emu, dingo, lisom i kozom. Współcześnie nosi nazwę State Barrier Fence, czyli Państwowe Ogrodzenie Zaporowe. W 1959 roku zbudowano nawet dwa specjalne ogrodzenia przeciw emu w celu spowolnienia ich ruchu na północny wschód od Geraldton.
W listopadzie 1950 roku poseł Hugh Leslie poruszył kwestię emu w parlamencie federalnym i wezwał ministra ds. armii Josiaha Francisa do udostępnienia rolnikom amunicji kalibru .303 z zapasów wojskowych. Minister zatwierdził wydanie 500 000 sztuk amunicji.
Współczesny status emu
Ironia całej historii polega na tym, że emu — niegdyś tępione jako „szkodniki” — jest dziś jednym z najważniejszych symboli narodowych Australii. Ptak ten widnieje w godle Australii, podtrzymując tarczę herbową wraz z kangurem. Według popularnej interpretacji kangur i emu symbolizują także ruch naprzód, ponieważ oba zwierzęta nie poruszają się łatwo do tyłu. Oficjalnie są jednak przede wszystkim rodzimymi zwierzętami Australii podtrzymującymi tarczę herbową. Godło w obecnej formie zostało nadane przez króla Jerzego V w 1912 roku.
Współcześnie emu jako gatunek ma się dobrze. Na czerwonej liście IUCN jest klasyfikowane jako gatunek najmniejszej troski, czyli Least Concern, a jego populacja jest stabilna i szacowana na setki tysięcy dojrzałych osobników. Na poziomie krajowym emu nie jest gatunkiem zagrożonym i nie figuruje jako zagrożone w ustawie EPBC z 1999 roku, jest jednak rodzimą fauną objętą regulacjami ochronnymi na poziomie stanowym. Wyjątkiem jest przybrzeżna populacja emu w Nowej Południowej Walii, czyli population in the NSW North Coast Bioregion, która od 2002 roku jest sklasyfikowana jako zagrożona. Szacuje się, że pozostało mniej niż kilkadziesiąt osobników.
W zależności od ujęcia taksonomicznego wyróżnia się kilka podgatunków lub populacji geograficznych emu. Żyjące formy kontynentalne bywają dzielone na populacje południowo-wschodnią, północną i południowo-zachodnią, natomiast formy z Tasmanii, Wyspy Kangura i Wyspy Króla wymarły po europejskim osadnictwie.
Znaczenie w kulturze Aborygenów
Emu zajmuje głębokie miejsce w kulturze rdzennych Australijczyków. Jednym z najbardziej znanych elementów aborygeńskiej astronomii jest „Emu na niebie”, czyli Emu in the Sky — konstelacja utworzona nie z gwiazd, lecz z ciemnych obłoków pyłu międzygwiezdnego w Drodze Mlecznej. Głowę emu tworzy Mgławica Worek Węgla obok Krzyża Południa, a ciało rozciąga się wzdłuż pasma Drogi Mlecznej przez gwiazdozbiory Skorpiona i Strzelca.
Co istotne, ta konstelacja miała praktyczne znaczenie kalendarzowe: zmiana położenia i orientacji „Emu na niebie” w ciągu roku wskazywała sezon składania jaj przez emu na ziemi, a tym samym moment zbierania jaj jako sezonowego źródła białka. Emu jest też związane z ceremoniami inicjacyjnymi — Aborygeni dostrzegali analogię między tym, że to samiec wychowuje młode, a inicjacją chłopców w mężczyzn — i pojawia się jako duch stwórczy w opowieściach Czasu Snu, czyli Dreaming.
Drugie życie: mem internetowy i popkultura
Przez dekady „Wielka Wojna z Emu” pozostawała mało znanym epizodem historycznym. Sytuacja zmieniła się wraz z nadejściem internetu, który dostrzegł memetyczny potencjał „wojny”, w której Australia przegrała z ptakami. Popularność memów na temat wojny z emu wzrosła w połowie lat 2010. W 2015 roku webcomic Veritable Hokum opublikował popularny komiks wyjaśniający wydarzenia, a na początku 2016 roku powstał subreddit /r/Emuwarflashbacks, odgrywający alternatywny wszechświat, w którym wojna z emu przebiegała jak I wojna światowa.
Wydarzenie doczekało się też adaptacji filmowych. Film akcji-komedia zatytułowany The Emu War miał premierę na festiwalu Monster Fest 22 października 2023 roku. Inny projekt — The Great Emu War, napisany między innymi przez Johna Cleese’a, Monty’ego Franklina i Roba Schneidera — był zapowiadany jako filmowa reinterpretacja tej historii.


