Problemy skórne

Pieprzony trądzik!

Temat trądziku większości z nas jest dość znany, czasem więcej, czasem mniej. Gdzie się nie obejrzymy tam ten temat się przewija, czy to w telewizji, czy w galeriach, w rozmowie ze znajomymi. Dlatego też nie chcę tu opisywać dokładnie etiopatogenezy schorzenia jakim jest trądzik, bardziej zależy mi na przekazaniu Wam kawałka mojej historii z trądzikiem, moich przemyśleń i konkluzji do jakich doszłam na przełomie lat mojej osobistej walki z pieprzonymi krostami i szeregiem zjawisk im towarzyszącym.

Jak już (mam nadzieje) wiecie w pierwszym swoim wpisie na bloga napisałam jak to się stało, że dowiedziałam się o posiadaniu zapalenia łojotokowego skóry – dermatozy, która towarzyszy nam przez całe życie, można jedynie łagodzić jego objawy. Bardzo często bywa też tak, że na podłożu zapalenia łojotokowego skóry rozwija się jednocześnie trądzik i ta też przyjemność mnie spotkała zgodnie z zasadą „biednemu zawsze wiatr w oczy”. Pamiętam to był piątek, środek lata, kiedy to moja skóra powinna wyglądać najładniej, jak przystało na skórę  z zapaleniem łojotokowym, aż tu nagle zaczęły się dziać na mojej twarzy, szyi i za uszami dziwne rzeczy. Czułam niekomfortowe swędzenie, na zmianę z pieczeniem, moja skóra w okolicy żuchwy, po bokach i na części szyi dziwnie pulsowała. Jednocześnie zaczęły pojawiać się czerwone, zaognione plamy, a w ich miejsce wyrastały bolące krosty. Mimo, że wszystkie znaki wskazywały na to, że faktycznie zaczyna się u mnie tzw. acne tarda, czyli trądzik dorosłych, a ja jako że jestem kosmetologiem wszystkie te objawy doskonale znałam to nie byłam w stanie tego zaakceptować. Doszukiwałam się różnych dziwnych rzeczy począwszy od uczulenia na perfumy, poprzez inwazję niewiadomego pochodzenia drobnoustrojów, czy po prostu bakteryjnego zapalenia mieszków włosowych.  Swoje wstępne diagnozy chcąc poprzeć sensowną literaturą udałam się do biblioteki UJ gdzie spędziłam cały dzień (to był czwartek następnego tygodnia), a wracając do domu byłam cała obładowana  artykułami o różnych rodzajach trądziku, w tym także o tzw. acne mallorca, o którym większość nawet nie słyszało. Teraz myślę sobie, że była to moja naturalna postawa obronna, bo przecież nikt nie chce mieć trądziku. Na szczęście opamiętałam się w odpowiednim myślę momencie i postanowiłam poradzić sobie z tym nowym problemem. I wydaję mi się, że odniosłam taki mój własny, osobisty sukces. Oczywiście nadal moja skóra nie jest idealna i nigdy pewnie nie będzie, bo jest to już bardziej złożony problem, kwestia chociażby genów, predyspozycji, czy hormonów, ale nie muszę chować twarzy w gąszczu włosów, czy pod makijażem. Większość osób nawet nie chce mi uwierzyć, że mam trądzik dorosłych, a tym bardziej połączony z zapaleniem łojotokowym skóry. I właśnie to jest mega budujące i utwierdza mnie w przekonaniu, że to co robię jest tym co chce robić już zawsze – pomagać innym w pielęgnowaniu skóry i byciu pięknym… po prostu.

Ale do rzeczy… Na początku bardzo ważne jest rozpoznanie rodzaju skóry, choć tak naprawdę, niewiele nam to daje w przypadku skóry z trądzikiem. Dzieje się tak dlatego, że skóra trądzikowa – raz że jest bardzo wrażliwa, a dwa jest bardzo niestabilna. To znaczy, że obszar skóryktóry do niedawna był wyraźnie suchy, nagle zaczyna się przetłuszczać i pojawia się na nim masa zaskórników. Jest to wydaje mi się najczęstszy przykład, który doświadczyłam osobiście. Skóra trądzikowa może również zmieniać się w ciągu dnia. Mianowicie rano zmiany zapalne mogą wydawać się wyciszone. Natomiast wieczorem wraz ze spadkiem odporności mogą się nasilić. Dlatego uważam, że nie ma sensu zastanawiać się czy akurat ten kawałek skóry przetłuszcza się, czy jest nadmiernie suchy. Najważniejsze dla nas jest to, że mamy do czynienia ze skórą trądzikową i na tym właśnie należy się skupić.

Trądzik może pojawić się wszędzie tam gdzie są włosy. Jest to dla nas bardzo ważna informacja, ponieważ sugeruje nam, że jest to jednostka chorobowa ściśle związana z gruczołem łojowym. To nie znaczy jednak, że trądzik pojawia się tylko na podłożu skóry tłustej, łojotokowej. Jak najbardziej atakuje tak samo skóry suche. Trądzik może być bardziej nasilony po jednej ze stron, co jest całkowicie normalnym zjawiskiem z uwagi na pracę jajników, z których jeden może wytwarzać więcej testosteronu. Trądzik będzie wówczas większy po stronie tego właśnie Janika. Pytacie mnie czasem czym różni się trądzik młodzieńczy od trądziku dorosłych. Otóż ten pierwszy, jak nazwa wskazuje pojawia się w okresie dojrzewania, drugi zaś po 25 roku życia. Trądzik młodzieńczy zazwyczaj obejmuje swoim zasięgiem całą twarz, natomiast trądzik dorosłych występuje głównie na żuchwie, po bokach twarzy, na szyi i za uszami. Tak to wygląda.

Idąc nieco dalej skupię się na przyczynach występowania trądziku w ogóle. Jest dostępnych mnóstwo artykułów, które o tym traktują, więc nie będę tutaj zagłębiać się w szczegóły. Mówi się o nadmiernej pracy gruczołów łojowych, o nadmiernej keratynizacji w obrębie mieszka włosowego, o udziale bakterii o przystępnej nazwie Propionibacterium acne, uwarunkowaniach genetycznych, hormonach, stylu życia i myślę, że specjaliści chętnie jeszcze coś by tu dodali, ja jednak chcę skupić się na hormonach. Nasilenie zmian zapalnych w przebiegu trądziku dorosłych może być różne. U jednej osoby mogą to być pojedyncze zmiany w postaci krost, pojawiające się przed okresem, drugiej zaś mogą to być zmiany bardzo liczne i uporczywe. Bez względu na to jak ciężkiej postaci są to zmiany najczęściej przyczyna tkwi właśnie w hormonach. Zapewne nie pocieszę tutaj wielu osób mających trądzik, a którym badania hormonalne wyszły ok, jeżeli powiem, że pozytywny wynik badań hormonalnych wcale nie eliminuje problemu z hormonami. I tak też było w moim przypadku. Wracając do początku, kiedy to doszło do mnie, że mam trądzik poszłam zbadać sobiehormony, których poziom zawsze powinno się sprawdzić w przypadku trądziku, czyli: wolny testosteron, androstendion, DHEA-S. Przekonana, że mam nadmiar testosteronu, bo przecież wszystko na to wskazywało – nadmierna praca gruczołów łojowych, wypadanie włosów itd., jakże duże było moje zdziwienie kiedy odebrałam wyniki badań i okazało się, że mam hormony w normie. Wtedy dowiedziałam się od wspaniałej Pani dermatolog, której miałam szczęście niegdyś być studentką, że problem tkwi głębiej. Mianowicie czasem dzieje się tak, że receptory androgenowe znajdujące się na gruczołach łojowych są zbyt wrażliwe na poziom androgenów w naszym organizmie. Skutkuje to tym, że nawet prawidłowy poziom androgenów odczytywany jest przez te receptory jako nadmiar i tak też reagują gruczoły łojowe – nadprodukcją łoju. Wtedy można wdrożyć terapię hormonalną (tabletki antykoncepcyjne), oczywiście tylko na jakiś czas, żeby uregulować hormony. Możliwości jest tutaj kilka, ja jednak zdecydowałam się po konsultacji z Panią dermatolog na tabletki z octanem cyproteronu. Dlatego wszystkich, którzy mają skórę nazwijmy to „problematyczną” zachęcam do zbadania poziomu wyżej wymienionych hormonów, jako w ogóle pierwszy krok walki z pieprzonymi krostami.

W przebiegu acne tarda obserwuje się zarówno okresy remisji choroby, jak i zaostrzenia. Trądzik ten, może nam się wydawać, że nas już nie dotyczy, po czym nawraca ze zdwojoną siłą. Wszystko kręci się wokół tego, żeby zacząć rozumieć naszą skórę, obserwować ją, poznawać jej różne humorki i odpowiednio reagować. Być może zaskoczy Cię fakt, że trądzik i starzenie się skóry mają podobne przyczyny. Mechanizm powstawania i procesy fizjologiczne powodujące starzenie się skóry odpowiadają również za powstawanie trądziku. Zmiany w równowadze naskórkowej powodują wytworzenie się warunków sprzyjających zatykaniu się porów,  które z kolei przyczynia się do rozwoju wykwitów. Trądzik wiąże się z zaburzeniami funkcjonowania bariery naskórkowej. Mimo, że nie brzmi to zbyt optymistycznie, możemy doszukać się tu pozytywnego aspektu. Mianowicie pielęgnacja skóry trądzikowej powinna być jednocześnie pielęgnacją odmładzającą i rzeczywiście większość substancji stosowanych w leczeniu trądziku jest skuteczna także w profilaktyce starzenia się skóry. Dlatego też osoby chorujące na trądzik z dobrze prowadzoną pielęgnacją wyglądają na mniej lat, niż wskazuje na to ich pesel, mimo, że jak zaznaczyłam wcześniej trądzik jest mocno prozapalną jednostką starzejącą się szybciej. Dlatego niezwykle istotna jest eksfoliacja. Wykwity tworzą się, gdy pory zostają zablokowane czopem zbudowanym z martwych komórek naskórka zmieszanych z sebum. Taką mieszanką często żywią się bakterie, wywołując przy tym stan zapalny. Utrzymywanie otwartych porów i złuszczanie nagromadzonych martwych komórek zapobiega rozwojowi trądziku. Bardzo dobrze sprawdzają się tutaj peelingi chemiczne przy użyciu kwasu azelainowego, salicylowego, pirogronowego, glikolowego i mlekowego. Poleca się także stosowanie retinoidów zarówno w pielęgnacji domowej jak i gabinetowej. Istotne jest odpowiednie nawilżanie, ukojenie skóry i stosowanie antyoksydantów. Pielęgnacja skóry trądzikowej jest tematem bardzo obszernym dlatego będę chciała omówić ją dokładniej przy okazji następnego wpisu. W przeciwnym razie obawiam się, że z lekkostrawnego wpisu, jakim mam nadzieje ten jest, może powstać mniej lekkostrawna lektura, zniechęcająca niektórych do dalszego czytania.

Nie sposób tutaj nie poruszyć tematu stresu. Stres powoduje, że skóra staje się bardziej wrażliwa i nadreaktywna. Stres nasila każdą dolegliwość, uruchamiając kaskadę reakcji zapalnych i jednoczenie obniża zdolność organizmu do zwalczania infekcji. Powoduje powstawanie nowych wykwitów i pogarsza stan wykwitów, które już zaczynały się goić. Co więcej kiedy jesteś zestresowany/a, wzrasta produkcja kortyzolu i innych hormonów stresu, które pobudzają skórę do jeszcze większej produkcji sebum. Nagły stres może zmienić zmianę niezapalną w bolesnego guza – i to w mniej niż 24 godziny. Wszyscy wiemy, że stres nie jest tak łatwo kontrolować, ale to nie znaczy, że mamy zaniechać jakichkolwiek prób radzenia sobie z nim. Jest wiele ciekawych publikacji opisujących sposoby ukojenia nerwów i wyciszenia samego siebie, a stosowane regularnie przynoszą bardzo pozytywne efekty, również w przypadku trądziku.

Następnym tematem „rzeka”, już ostatnim w tym wpisie jest dieta w kontekście trądziku. I tutaj chciałabym się zatrzymać nieco dłużej. Czy to co jemy ma wpływ na stan naszej skóry i na trądzik?? Opinii na ten temat jest wiele, są one różne i dość kontrowersyjne. Ja również mam swoją osobistą teorię z którą zapewne będą i tacy, którzy się nie zgodzą, ale to ma być moja historia i moje doświadczenie. Dawniej powstawanie zmian zapalnych w przebiegu trądziku wiązano ze spożywaniem kakao, smażonych potraw, np. frytek, a także słodyczy. Potem wpływ tego co jemy na rozwój i przebieg trądziku uznano za mit. Obecnie z uwagi na holistyczne podejście do pacjenta znowu zaczyna zwracać się uwagę na dietę. Naukowcy przyjrzeli się bliżej zależności pomiędzy współczesną dietą zachodnią, a skórą. To ponowne zainteresowanie tym tematem zostało wywołane wzrastającą liczbą przypadków choroby. Okazało się, że osoby otyłe mają wyższy poziom testosteronu od osób o prawidłowym indeksie masy ciała BMI. Zbyt wysoki wskaźnik BMI wystarcza do nasilenia produkcji substancji tłuszczowych przez gruczoły łojowe, które następnie blokują pory. Nie jest to bynajmniej regułą, ponieważ nie każda otyła osoba ma trądzik, czy jakiekolwiek inne problemy skórne. Dlaczego?? Nie wiem i nie przychodzi mi do głowy nic innego jak po prostu związek z predyspozycjami  genetycznymi. Tak samo dlaczego osoby ze skórą suchą mogą jeść ten cały syf w postaci żywności przetworzonej, Fast foody, czekolady i wszystkie słodycze świata, a ich skóra nadal wygląda pięknie?? Nie wiem… Niewątpliwie jest to powód dla którego niektórzy uważają, że dieta nie ma wpływu na przebieg trądzik i oczywiście to szanuje. Każdy organizm jest inny i inaczej reaguje. Niemniej jednak bezsprzecznie uznaję wpływ diety jako jednego z głównych czynników zaostrzających przebieg trądziku. Jest to rzecz, którą sprawdzałam niejednokrotnie na sobie i nikt nie przekona mnie, że jest inaczej. Przede wszystkim produkty mleczne pochodzenia krowiego zawierają hormony steroidowe i inne składniki przyczyniające się do powstania hormonalnej kaskady nadmiernie stymulującej aparaty włosowo – łojowe. Tak samo żywność wysokowęglowodanowa może wywołać większą podatność na rozwój trądziku. Produkty pełne rafinowanego cukru szybko rozkładają się do glukozy, wywołując znaczne wahania poziomu cukru we krwi. To z kolei zwiększa produkcję insuliny i prowadzi do rozwoju stanu zapalnego oraz podwyższenia poziomu androgenów. Należy unikać białych produktów – ziemniaków, białego pieczywa, makaronu, ciast, ciasteczek, białego ryżu oraz przetworzonej żywności pełnej rafinowanego cukru. Aby utrzymać odpowiedni poziom cukru we krwi w ciągu całego dnia, jedz często niewielkie porcje i przekąski. Odmłodzi to Twoją skórę i wspomoże walkę z trądzikiem. Tak donosi literatura i ja, jak najbardziej zgadzam się z tym. Faktem jest również to, że każdy z nas jest inny i każdy ma inną tolerancję pokarmową. Chcę przez to powiedzieć, że pokarmy potencjalnie zdrowe i uważane za niezbędne mogą być nietolerowane akurat przez Ciebie i wcale nie musisz o tym wiedzieć. Może to być np. bakłażan czy pomidor, które spożywane przez Ciebie częściej mogą być przyczyną np. złego stanu skóry. Dlatego warto, uważam zrobić sobie badania na tolerancję pokarmową , celem zwiększenia świadomości w temacie „co mogę, a co nie mogę jeść”. Warto również zainteresować się dietą według pięciu przemian medycyny chińskiej. Obecnie jestem w trakcie zaznajamiania się z tematem i zapisałam się na spotkania kulinarne połączone z wykładami. Tak więc jak zdobędę wystarczającą wiedzę i uporządkuję ją, na pewno podzielę się z Wami.

Tym czasem myślę, że napisałam już wystarczająco dużo jak na jeden wpis. Kolejny poświęcę stricte pielęgnacji skóry trądzikowej. Jak zwykle zaproponuję konkretne preparaty, które bez problemu będzie można zakupić samemu i nie tylko takie. Omówię również profesjonalne terapie proponowane przy cerze trądzikowej. Znajdziecie tam na pewno wiele przydatnych informacji… 😉


Spodobał Ci się wpis? Czytaj więcej na www.dariadrazkiewicz.pl

Tagi
Pokaż więcej

Daria Drążkiewicz

Magister kosmetologii, szkoleniowiec, absolwentka Małopolskiej Wyższej Szkoły im. Józefa Dietla w Krakowie – Wydział Humanistyki i Zdrowia, ukończyła dietetykę profilaktyczną i leczniczą w medycynie chińskiej. Właścicielka gabinetu Beauty Dash.

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *