Gwiazdy

Maisie Peters: od ulic Brighton do „Florescence” – songwriterka, która dorastała razem ze swoimi piosenkami

Gwiazdy · Muzyka · Pop

Maisie Peters należy do tego pokolenia autorek, które potrafią zamienić bardzo konkretną chwilę – wiadomość wysłaną za późno, spotkanie z byłym, podróż z siostrą, zazdrość o inną dziewczynę albo powrót do rodzinnego miasta – w piosenkę brzmiącą jak fragment życia tysięcy słuchaczek. Zaczynała jako nastolatka grająca własne utwory na ulicach Brighton, później trafiła pod skrzydła Eda Sheerana, zdobyła pierwsze miejsce brytyjskiej listy albumów z The Good Witch, otwierała koncert Taylor Swift na Wembley, a w 2026 roku wróciła z trzecim albumem Florescence. To już nie jest historia dziewczyny próbującej zostać gwiazdą. To historia songwriterki, która krok po kroku nauczyła się, że dorastanie może być najważniejszym materiałem artystycznym.

Maisie Peters potrafi napisać zdanie, które brzmi jak coś, co człowiek powinien był wymyślić sam, tylko nigdy nie znalazł odpowiednich słów. Właśnie na tym od początku opierała się jej siła. Nie na gigantycznym wokalu, spektakularnych choreografiach albo popowej personie większej niż życie. Jej podstawowym instrumentem pozostaje opowieść.

W jej piosenkach ludzie mają imiona, związki mają bardzo konkretną historię, ktoś mieszka w określonym mieście, ktoś odchodzi w niewłaściwym momencie, ktoś jest zbyt dumny, ktoś inny zbyt zakochany. Bohaterka często wie, że zachowuje się nieracjonalnie, ale zamiast wygładzać tę niewygodną prawdę, robi z niej refren.

To właśnie dlatego Maisie przez lata była porównywana do Taylor Swift. Nie dlatego, że brzmi identycznie. Nie brzmi. Podobieństwo tkwi raczej w przekonaniu, że szczegół nie ogranicza uniwersalności piosenki, lecz ją zwiększa. Im dokładniej opowiesz własną historię, tym łatwiej słuchacz znajdzie w niej własną.

Droga Peters do miejsca, w którym znajduje się dziś, nie przypomina jednak nagłej eksplozji Olivii Rodrigo po „drivers license” ani teatralnego objawienia Chappell Roan po latach funkcjonowania poza mainstreamem. Maisie budowała karierę bardziej stopniowo: internetowe nagrania, busking, pierwsze EP-ki, coraz większe trasy, debiutancki album, kontrakt z wytwórnią Eda Sheerana, tysiące kilometrów w trasie, drugi album, pierwszy numer jeden, Wembley, a następnie moment, w którym tempo stało się zbyt duże.

Właśnie wtedy zrobiła coś, co w branży obsesyjnie bojącej się utraty momentum może być trudniejsze niż nagranie kolejnego singla.

Zatrzymała się.

Powrót do rodzinnego Sussex, odsunięcie się od nieustannego życia w trasie i odnalezienie uczucia związanego z kimś znanym jeszcze ze szkolnych lat stały się fundamentem Florescence. Albumu zupełnie innego emocjonalnie niż The Good Witch. Jeśli poprzednia płyta była kroniką rozpadu i odzyskiwania siebie po źle zakończonej relacji, trzecia opowiada o tym, co dzieje się później.

Co robi songwriterka od złamanych serc, gdy wreszcie jest szczęśliwa?

Maisie Peters odkryła, że może pisać dalej.

Maisie Peters w skrócie

  • Imię i nazwisko: Maisie Hannah Peters
  • Data urodzenia: 28 maja 2000 roku
  • Pochodzenie: West Sussex, Anglia
  • Zawód: piosenkarka, songwriterka, multiinstrumentalistka
  • Instrumenty: wokal, gitara, fortepian
  • Gatunki: pop, singer-songwriter, folk-pop, synth-pop, pop-rock
  • Siostra: Ellen Peters – nieidentyczna siostra bliźniaczka
  • Najważniejsze albumy: You Signed Up for This (2021), The Good Witch (2023), Florescence (2026)
  • Najważniejsze utwory: „John Hughes Movie”, „Psycho”, „Brooklyn”, „Cate’s Brother”, „Body Better”, „Lost the Breakup”, „There It Goes”, „History of Man”, „You You You”, „My Regards”, „Houses”, „Nothing Like Being in Love”
  • Wytwórnia: Gingerbread Man Records / Asylum Records
  • Mentor i ważny współpracownik: Ed Sheeran
  • Ważne trasy: support przed Edem Sheeranem, Coldplay, Noah Kahanem i Taylor Swift oraz własne trasy koncertowe
  • Największe sukcesy albumowe: The Good Witch i Florescence dotarły do pierwszego miejsca UK Albums Chart.
  • Co ją wyróżnia: szczegółowy storytelling, autoironia, niezwykle precyzyjne obserwowanie relacji i zdolność do zamieniania prywatnych sytuacji w popowe historie o dorastaniu.
Maisie Peters
Maisie Peters / Fot. Wizualizacja AI

Steyning, West Sussex i dziewczyna, która od zawsze opowiadała historie

Maisie Peters pochodzi z południa Anglii. Dorastała w Steyning w West Sussex, niedaleko Brighton. To spokojna, stosunkowo niewielka miejscowość leżąca w pobliżu South Downs – bardziej świat szkolnych autobusów, lokalnych ulic, wzgórz i rodzinnej codzienności niż miejsce kojarzone z narodzinami wielkiej popowej kariery.

Jej historia od początku była jednak związana z opowiadaniem.

Jeszcze zanim songwriting stał się podstawową formą ekspresji Peters, interesowały ją historie. Zaczęła śpiewać jako dziecko, występowała w chórach, a około dwunastego roku życia coraz bardziej regularnie pisała własne piosenki.[1]

To ważne, bo u Maisie język nigdy nie był dodatkiem do melodii. Tekst i narracja są centrum. Można wyobrazić sobie jej piosenki bez spektakularnej produkcji. Często wystarczyłaby gitara, głos i właściwie postawione zdanie.

Jest w niej coś bardzo brytyjskiego: humor, autoironia, zamiłowanie do obserwowania drobnych kompromitacji codzienności. Bohaterki jej piosenek rzadko zachowują się idealnie. Zazdroszczą, fantazjują, piszą wiadomości, których nie powinny pisać, zastanawiają się, kto wygrał rozstanie, tworzą scenariusze w głowie i dopiero po czasie rozumieją, co naprawdę się wydarzyło.

To nie jest songwriting z pozycji osoby, która już wszystko przepracowała.

To songwriting z samego środka bałaganu.

Gitara, busking w Brighton i YouTube – zanim pojawiła się wytwórnia

Jako nastolatka Maisie zaczęła robić coś bardzo konkretnego: wychodziła z gitarą na ulice Brighton i grała swoje piosenki przechodniom. Miała około piętnastu lat. Sama wspominała później z humorem, że część zarobionych pieniędzy mogła zawdzięczać temu, iż wyglądała jeszcze młodziej i przechodnie widzieli po prostu bardzo małą dziewczynę śpiewającą własne utwory.[1]

Busking jest brutalnie prostą szkołą sceny.

Nie ma przygotowanej publiczności.

Nikt nie kupił biletu.

Nikt nie musi zostać.

Jeśli piosenka nie zatrzyma człowieka idącego do sklepu albo na autobus, wykonawca dowiaduje się o tym natychmiast.

Równolegle Peters publikowała swoje piosenki w internecie, między innymi na YouTube. W odróżnieniu od wielu artystów, którzy po podpisaniu kontraktu usuwają najwcześniejsze nagrania, ona przez długi czas pozostawiała je dostępne. Dzięki temu jej rozwój można było obserwować niemal jak serię wpisów w dzienniku.

Widać w nich młodą songwriterkę testującą historie, frazy i melodię.

Nie ma jeszcze wielkiej produkcji.

Jest natomiast to, co pozostanie z nią do dziś: przekonanie, że jedno dobre zdanie może unieść całą piosenkę.

Pierwsze EP-ki: „Dressed Too Nice for a Jacket” i „It’s Your Bed Babe, It’s Your Funeral”

Zanim pojawiły się duże albumy i wielkie trasy, Maisie rozwijała własną publiczność przez single oraz EP-ki.

Dressed Too Nice for a Jacket z 2018 roku pokazywało bardziej folkową, akustyczną stronę jej songwritingu. Piosenki opierały się na intymności, obserwacji i bardzo wyraźnym głosie autorskim.

Rok później przyszło It’s Your Bed Babe, It’s Your Funeral. Już sam tytuł pokazuje jedną z cech, które później staną się niezwykle charakterystyczne dla Peters: talent do tworzenia zdań brzmiących jednocześnie jak dowcip, riposta i tytuł rozdziału.

Maisie stopniowo odchodziła od wizerunku „dziewczyny z gitarą” rozumianego w najprostszym sensie. Produkcja stawała się bardziej popowa, ale tekst pozostawał na pierwszym miejscu.

Ta równowaga okaże się kluczowa.

Wiele songwriterek w momencie przejścia do mainstreamowego popu traci część szczegółu, który wyróżniał ich wcześniejsze utwory. Maisie robiła coś odwrotnego: coraz większa produkcja dawała jej możliwość jeszcze mocniejszego podkreślenia zdań, na których zależało jej najbardziej.

„Trying” i soundtrack, który pokazał, że może budować cały świat

W 2021 roku Peters stworzyła piosenki związane z drugim sezonem serialu Apple TV+ Trying. Projekt był ważnym etapem pomiędzy jej wcześniejszą działalnością a debiutanckim albumem.

Pisanie do serialu wymaga nieco innego rodzaju narracyjnego myślenia. Songwriter nie opowiada wyłącznie własnej historii, ale musi również rozumieć emocjonalny świat innych postaci.

Dla Maisie był to naturalny teren.

Jej piosenki od zawsze miały cechy scenariusza. Są w nich bohaterowie, dialog, scena otwierająca, punkt zwrotny i finałowa riposta. Czasem nawet wtedy, gdy materiał wynika z jej życia, Peters lubi przestawić elementy tak, aby opowieść działała lepiej.

To ważne przy interpretowaniu jej twórczości.

Ed Sheeran i Gingerbread Man Records – kontrakt, który miał szczególne znaczenie

W 2021 roku wydarzył się jeden z najważniejszych momentów w karierze Maisie Peters: podpisała kontrakt z Gingerbread Man Records, wytwórnią założoną przez Eda Sheerana.[2]

Dla Peters nie był to zwykły biznesowy transfer.

Dorastała na muzyce Sheerana. Był jednym z artystów, którzy udowodnili jej generacji, że songwriter z gitarą i bardzo osobistymi tekstami może trafić na największe stadiony świata.

Nagle osoba, której muzyki słuchała jako nastolatka, stała się jej szefem, mentorem, współautorem piosenek i później również przyjacielem.

Sheeran nie próbował przy tym zamienić Maisie w młodszą wersję siebie.

Właśnie to jest jednym z ciekawszych elementów ich relacji zawodowej. Peters mogła pozostać bardzo literacka, kobieca, internetowa, emocjonalnie szczegółowa i popowa.

Ed pomagał, pisał z nią i zabierał ją w trasy, ale artystyczny świat należał do niej.

„You Signed Up for This”: debiut jako list do własnej młodości

27 sierpnia 2021 roku ukazał się debiutancki album You Signed Up for This.

Płyta dotarła do drugiego miejsca UK Albums Chart.[3]

Już tytuł jest bardzo Maisie Peters.

„Sam się na to pisałeś” może być żartem skierowanym do partnera, do słuchacza albo do samej artystki. Jeśli wchodzisz w jej świat, musisz zaakceptować narrację, emocje, przesadę i fakt, że prywatna rozmowa może pewnego dnia zostać piosenką.

Debiut jest dokumentem końca nastoletniości i początku dorosłego życia. Wiele piosenek powstało jeszcze w czasie, gdy Maisie była bardzo młoda. „John Hughes Movie” napisała jako nastolatka. Inne utwory powstały później, dzięki czemu album obejmuje kilka różnych wersji samej autorki.

To właśnie dlatego działa.

Nie próbuje być manifestem jednej, całkowicie uformowanej kobiety.

Jest kroniką dziewczyny uczącej się, jak bardzo inaczej wyglądają miłość i dorosłość, kiedy przestają być wyłącznie czymś wyobrażonym.

„John Hughes Movie”: main character i problem życia, które nie chce być filmem

„John Hughes Movie” pozostaje jednym z najlepszych przykładów sposobu, w jaki Maisie Peters wykorzystuje popkulturę jako język emocji.

Filmy Johna Hughesa – takie jak The Breakfast Club, Pretty in Pink czy Sixteen Candles – współtworzyły amerykańską mitologię nastoletniości. Bohaterka może być outsiderką, ale zwykle istnieje scenariusz, w którym jej historia prowadzi do właściwego romantycznego finału.

Maisie bierze tę fantazję i konfrontuje ją z rzeczywistością.

A co, jeśli nie jesteś dziewczyną wybraną przez bohatera?

A co, jeśli kamera wcale nie jest skierowana na ciebie?

A co, jeśli całe życie czujesz się jak protagonistka, a ktoś inny traktuje cię jak postać drugoplanową?

To bardzo współczesne pytania. Pokolenie wychowane w kulturze „main character energy” nieustannie uczy się romantyzować własne życie, a równocześnie zderza z faktem, że inni ludzie również są protagonistami własnych historii.

Maisie od początku była wyjątkowo dobra w opisywaniu właśnie tego dysonansu.

„Brooklyn”: siostra bliźniaczka i miłość, która nie jest romantyczna

Większość katalogu Peters kojarzy się z romantycznymi relacjami, ale „Brooklyn” pokazuje inną formę miłości.

Utwór został zainspirowany podróżą do Nowego Jorku, którą Maisie odbyła ze swoją siostrą bliźniaczką Ellen. Sama artystka opowiadała, że piosenka jest niemal kroniką tej wyprawy.[4]

To ważne, bo pokazuje, że songwriting Peters nie jest ograniczony do kolejnych byłych partnerów.

Siostrzana więź pojawia się w jej twórczości wielokrotnie.

Maisie i Ellen są nieidentycznymi bliźniaczkami, ale poszły zawodowo w bardzo różne strony. Jedna stała się popową songwriterką podróżującą po świecie, druga zbudowała bardziej klasyczne życie zawodowe. W 2026 roku wspólnie prowadzą również podcast Twinhood.

Relacja z Ellen pełni w historii Maisie szczególną funkcję: jest przypomnieniem życia poza muzycznym przemysłem.

Gwiazda może zagrać Wembley.

Dla siostry nadal pozostaje siostrą.

„Psycho” i moment, w którym songwriterka weszła w pełny pop

„Psycho” było jednym z najbardziej jednoznacznie popowych momentów debiutu. Utwór powstał między innymi przy współpracy z Edem Sheeranem i Steve’em Macem.[2]

Produkcja jest większa, refren szybszy, energia bardziej radiowa.

A jednak tekst pozostaje typowym światem Peters.

To piosenka o relacji, w której druga strona manipuluje narracją i próbuje przedstawić bohaterkę jako tę irracjonalną.

Maisie robi z tego dokładnie to, co będzie robić jeszcze wielokrotnie: bierze określenie, które miało ją pomniejszyć, i używa go jako hooka.

To również dobry przykład różnicy między jej wczesnym folkowym songwritingiem a późniejszą karierą popową.

Nie musiała wybierać.

Dobry tekst może funkcjonować zarówno przy akustycznej gitarze, jak i przy dużej produkcji.

Trasa z Edem Sheeranem – szkoła stadionowego rzemiosła

W latach 2022–2023 Maisie występowała na wielu koncertach u boku Eda Sheerana. Sama mówiła później o ponad sześćdziesięciu wspólnych występach, obejmujących Europę, Amerykę Północną, Australię i Nową Zelandię.[5]

Trudno wyobrazić sobie lepszą szkołę dla młodej performerki.

Support na stadionie jest zupełnie innym doświadczeniem niż własny koncert klubowy.

Większość publiczności nie przyszła dla ciebie.

Część ludzi dopiero szuka miejsca.

Ktoś kupuje napój.

Inny rozmawia.

Masz ograniczony czas, aby przekonać wielotysięczny tłum, że warto zwrócić uwagę.

Maisie opowiadała, że z perspektywy czasu widzi ogromną różnicę pomiędzy pierwszymi koncertami tej trasy a późniejszymi.[5]

To doświadczenie wyraźnie przełożyło się na jej sceniczną pewność siebie.

Songwriterka, która zaczynała od ulicznego grania w Brighton, nauczyła się budować relację również z areną.

„The Good Witch”: piosenki po rozpadzie i narodziny popowej czarownicy

23 czerwca 2023 roku ukazał się drugi album Maisie Peters – The Good Witch.

Był to przełom.

Album dotarł do pierwszego miejsca brytyjskiej listy sprzedaży, dając Peters pierwszy numer jeden.[6]

Ale znaczenie tej płyty jest większe niż wynik chartowy.

Debiut opowiadał o dziewczynie wchodzącej w dorosłość.

The Good Witch jest albumem kobiety, która zaczyna rozumieć, że może być narratorką własnej historii, a nie tylko bohaterką tego, co przydarzyli jej inni ludzie.

Peters określała album jako swoją pokręconą wersję breakup record. Większa część emocjonalnego materiału wyrastała z bardzo intensywnej, stosunkowo krótkiej relacji i jej następstw.[5]

To bardzo Maisie.

Długość związku nie musi odpowiadać ilości materiału, jaki można z niego wydobyć.

Czasami kilka tygodni dostarcza więcej historii niż kilka lat.

„Body Better”: zazdrość, ciało i emocja, której trudno się przyznać

„Body Better” jest przykładem piosenki, w której Maisie pozwala sobie na szczególnie niewygodną szczerość.

Punktem wyjścia jest porównywanie się z inną kobietą po zakończeniu relacji. Nie romantyczne, filozoficzne pytanie o zgodność charakterów, ale bolesna, bardzo prosta myśl: czy ona była od mnie lepsza fizycznie?

Peters mówiła otwarcie, że zdawała sobie sprawę z brzydoty takiego sposobu myślenia, a jednocześnie chciała go zapisać właśnie dlatego, że był prawdziwy.[7]

To jedna z jej największych zalet jako autorki.

Nie zawsze chce wyglądać moralnie idealnie.

Czasem dobra piosenka zaczyna się od myśli, której człowiek wolałby nikomu nie pokazać.

„Body Better” jest właśnie taką piosenką.

„Lost the Breakup”: wygrać rozstanie czy po prostu przeżyć?

„Lost the Breakup” przekształca rozstanie w rodzaj rywalizacji.

Kto pierwszy ruszy dalej?

Kto będzie wyglądał szczęśliwiej?

Kto pewnego dnia spojrzy na drugą osobę i zrozumie, że to ona straciła więcej?

To logika emocjonalnie absurdalna i całkowicie ludzka.

Maisie doskonale zna popową wartość takiej fantazji. Piosenka nie musi być psychologiczną instrukcją zdrowego przechodzenia przez rozstanie. Może dać słuchaczowi trzy minuty, podczas których wyobraża sobie przyszłość, w której to on wychodzi zwycięsko.

Ten rodzaj songwritingowego katharsis łączy Peters z Sabriną Carpenter i Olivią Rodrigo.

Każda z nich ma inny język, ale wszystkie rozumieją, że czasem najlepszą piosenką nie jest ta przedstawiająca najbardziej dojrzałą reakcję.

Najlepsza bywa ta przedstawiająca reakcję, którą naprawdę mieliśmy.

„Wendy”, „History of Man” i literatura, która wchodzi do popu

Jednym z najciekawszych elementów The Good Witch jest sposób, w jaki Maisie wykorzystuje literaturę, mitologię i historyczne archetypy.

Nie robi tego jak studentka literaturoznawstwa próbująca udowodnić, ile przeczytała.

Mit jest narzędziem emocjonalnym.

„Wendy” korzysta z figury Wendy i Piotrusia Pana. Historia dziewczyny kochającej chłopca, który nie chce dorosnąć, okazuje się niezwykle wygodnym językiem do opowiadania współczesnych relacji.

W „History of Man” Peters idzie jeszcze szerzej. Sięga do historii, Biblii i mitologii, zestawiając powtarzające się opowieści o kobietach i mężczyznach.[5]

To jeden z momentów, w których Maisie wyraźnie wychodzi poza „piosenkę o byłym”.

Prywatne rozczarowanie staje się punktem wejścia do pytania:

dlaczego te historie powtarzają się od setek lat?

Mit i fakt

Mit

Maisie Peters pisze wyłącznie piosenki o byłych partnerach.

Fakt

Relacje romantyczne są bardzo ważnym materiałem w jej twórczości, ale katalog Peters obejmuje także dorastanie, siostrzaną więź, przyjaźń, ambicję, podróże, życie w trasie, poczucie własnej wartości, relację ze sławą, kobiecość, historię i literackie archetypy. Florescence dodatkowo przesuwa środek ciężkości w stronę zdrowej miłości, powrotu do siebie i dojrzalszego spojrzenia na wcześniejsze doświadczenia.

„The Good Witch”: numer jeden, Glastonbury i Wembley

Rok 2023 był dla Maisie przełomowy również w skali kariery.

The Good Witch weszło na pierwsze miejsce brytyjskiej listy albumów. Peters była wówczas najmłodszą brytyjską solową artystką od niemal dekady, której album osiągnął taki wynik – od czasu Elli Henderson w 2014 roku.[6]

W dniu premiery płyty Maisie wystąpiła na Pyramid Stage podczas Glastonbury.

Własna brytyjska trasa rosła.

Jesienią dotarła do wyprzedanego OVO Arena Wembley.

Ed Sheeran pojawił się tam gościnnie i wykonał z nią „Lego House” – piosenkę artysty, którego Maisie słuchała jako nastolatka.[5]

Łatwo wyobrazić sobie tę scenę jako filmowe zamknięcie koła:

dziewczyna słucha idola.

Podpisuje kontrakt z jego wytwórnią.

Jeździ z nim po stadionach.

A później zaprasza go na własne Wembley.

Tyle że kariera Maisie dopiero się rozpędzała.

Rolling Stone Breakthrough i songwriterka dla „quietly unhinged”

W 2023 roku Peters otrzymała pierwszą nagrodę Breakthrough podczas Rolling Stone UK Awards.[8]

W jednym z wywiadów z tamtego okresu określiła własną publiczność w sposób, który doskonale oddaje jej songwriterski świat: ludzie „quietly unhinged” – cicho nieobliczalni.[7]

To bardzo dobra definicja.

Bohaterka Maisie może wyglądać spokojnie.

W jej głowie tymczasem trwa pełna rekonstrukcja rozmowy sprzed sześciu miesięcy, analiza Instagrama byłego partnera, trzy alternatywne wersje przyszłości i plan zemsty, którego nigdy nie zrealizuje.

Nie chodzi o prawdziwą niestabilność.

Chodzi o intensywność wewnętrznego monologu.

Maisie jest songwriterką ludzi, którzy potrafią stworzyć dwugodzinny film emocjonalny na podstawie jednej wiadomości zakończonej kropką.

Maisie Peters i internet: pop dla pokolenia, które wszystko analizuje

Peters jest bardzo internetową artystką, ale nie w sensie klasycznej influencerki, która później zaczęła śpiewać.

Internet jest częścią jej języka.

Jej humor, sposób komunikacji i tempo żartów wyrastają z generacji memów, TikToka, grupowych czatów i ciągłej samoobserwacji.

To dobrze współgra z piosenkami.

Współczesny romans nie rozgrywa się wyłącznie podczas randek. Rozgrywa się w powiadomieniach, odsłonach relacji, usuniętych wiadomościach, przypadkowo polubionych zdjęciach i analizie tego, dlaczego ktoś był online, ale nie odpowiedział.

Maisie nie zawsze musi nazywać technologię wprost.

Psychologia jej piosenek jest już psychologią ery online.

Jednocześnie internet może nasilić relację fan–artysta do poziomu, który przestaje być zdrowy. Peters jest bardzo otwarta w tekstach, ale otwartość songwriterska nie oznacza, że publiczność otrzymuje prawo do pełnej dokumentacji prywatnego życia.

To rozróżnienie staje się coraz ważniejsze także dla innych artystek jej pokolenia.

Taylor Swift: porównania, inspiracja i Wembley 2024

Porównania Maisie Peters do Taylor Swift pojawiały się od początku kariery.

Są logiczne.

Obie traktują songwriting jako narrację.

Obie kochają szczegóły.

Obie wiedzą, że bridge może zmienić dobrą piosenkę w piosenkę, którą publiczność będzie krzyczeć przez kolejne lata.

Maisie nigdy nie ukrywała, że Swift jest dla niej ważną inspiracją. Jednocześnie z biegiem czasu coraz wyraźniej widać, że Peters zbudowała własny język: bardziej brytyjski, bardziej ironiczny, chwilami bardziej rozmowny, pełen charakterystycznych skrótów narracyjnych.

19 sierpnia 2024 roku wydarzył się symboliczny moment.

Maisie Peters otworzyła koncert Taylor Swift podczas The Eras Tour na Wembley Stadium.

Od buskingu w Brighton do supportu przed jedną z największych gwiazd muzyki na jednym z najważniejszych stadionów świata.

To był rodzaj sceny, którą młodsza Maisie zapewne zapisałaby wcześniej w piosence jako zbyt idealną, żeby mogła wydarzyć się naprawdę.

2024: rok, w którym sukces zaczął kosztować zbyt wiele

Z zewnątrz kariera wyglądała idealnie.

Numer jeden.

Glastonbury.

Własne wielkie koncerty.

Ed Sheeran.

Taylor Swift.

Coldplay.

Noah Kahan.

Coraz większa publiczność.

A jednak właśnie wtedy Maisie zaczęła rozumieć, że rytm życia stał się dla niej nie do utrzymania.

Oficjalne materiały związane z Florescence opisują końcówkę 2024 roku jako moment, kiedy ciągłe życie w trasie zaczęło wpływać na nią fizycznie i psychicznie. Peters zdecydowała się wyhamować, wrócić do domu i odzyskać kontakt z życiem poza sceną.[9]

To ważny rozdział.

Popkultura lubi przedstawiać sukces jak nagrodę, po której wszystko staje się prostsze.

W praktyce sukces zwiększa liczbę zobowiązań.

Więcej koncertów.

Więcej lotów.

Więcej wywiadów.

Więcej ludzi zależnych od kalendarza jednej osoby.

Więcej oczekiwań.

Maisie zrozumiała, że jeśli chce dalej pisać uczciwe piosenki, potrzebuje czegoś więcej niż kolejnego hotelu i kolejnej garderoby.

Potrzebuje życia.

Peters wróciła bliżej miejsca, w którym dorastała.

Ten ruch okazał się kluczowy dla kolejnego albumu.

Powrót do domu po latach bycia w trasie jest doświadczeniem specyficznym. Człowiek wraca do krajobrazu, który dobrze zna, ale sam nie jest już tą samą osobą.

Drogi pozostają.

Domy pozostają.

Szkoła nadal stoi.

Ale dziewczyna, która stamtąd wyjechała, zagrała Glastonbury, Wembley i stadiony.

W tym spokojniejszym okresie Maisie ponownie zbliżyła się do osoby, którą znała jeszcze ze szkolnych lat. Relacja ta stała się jednym z emocjonalnych fundamentów nowej płyty.[9]

Najważniejsze nie jest jednak to, kim dokładnie jest partner artystki.

Najciekawsze jest to, co ta sytuacja zrobiła z jej songwritingiem.

Maisie przez lata doskonaliła piosenkę o złamanym sercu.

Nagle musiała nauczyć się pisać o spokoju.

„Florescence”: co znaczy tytuł trzeciego albumu?

Florescence oznacza proces kwitnienia, rozwijania się, osiągania pełniejszej postaci.

To idealny tytuł dla trzeciego albumu Maisie Peters.

Płyta ukazała się 22 maja 2026 roku i zawiera piętnaście utworów. Ostateczna data premiery była o tydzień późniejsza od pierwotnie ogłoszonego terminu.[10]

Artystka opisywała materiał jako zapis własnego rozkwitu pomiędzy 23. a 25. rokiem życia oraz rodzącej się, stabilnej miłości.[9]

Metafora jest bardzo świadoma.

The Good Witch żyło w świecie czarów, ruin, mitów, historycznych kobiet i emocjonalnego chaosu.

Florescence wybiera roślinę.

Coś, co rozwija się powoli.

Coś, czego nie da się przyspieszyć samą wolą.

Coś, co potrzebuje odpowiednich warunków.

To również piękna metafora kariery Maisie.

Nie eksplodowała w wieku osiemnastu lat.

Rosła.

Nashville, Ian Fitchuk i Maisie Peters jako współproducentka

Duża część Florescence powstawała w Nashville.

Maisie ponownie pracowała z Ianem Fitchukiem – producentem i instrumentalistą znanym ze współpracy między innymi z Kacey Musgraves, Beyoncé czy Chrisem Stapletonem. Znali się zawodowo już od 2020 roku, ale przy trzecim albumie ich współpraca weszła na nowy poziom.[9]

Peters po raz pierwszy pełniła przy albumie rolę współproducentki.

To istotny etap rozwoju.

Songwriterka przestaje tylko przynosić historię i melodię.

Zaczyna coraz mocniej decydować o tym, jak historia ma brzmieć.

Florescence jest cieplejsze od The Good Witch. Produkcja częściej zostawia miejsce na żywe instrumenty, organiczne tekstury i elementy wywodzące się z amerykańskiej tradycji singer-songwriterskiej.

Nie oznacza to odejścia od popu.

Raczej poszerzenie języka.

„Florescence”: album kobiety, a nie dziewczyny?

Promując album, Maisie mówiła o wyraźnej zmianie perspektywy. Nie chce tworzyć muzyki identycznej z tą, którą pisała jako siedemnastolatka. Florescence nazywała materiałem kobiety – nie dlatego, że wcześniejsze emocje stały się mniej ważne, ale dlatego, że sama autorka jest dziś inną osobą.

To bardzo ciekawe w kontekście gatunku singer-songwriter.

Artystki, które zdobywają publiczność jako bardzo młode osoby, mogą zostać uwięzione w sposobie pisania, który przyniósł pierwszy sukces.

Fani kochają siedemnastoletnią wersję bohaterki.

Ale artystka ma dwadzieścia sześć lat.

Co zrobić?

Udawać, że nadal przeżywa dokładnie te same relacje?

Czy pozwolić muzyce dorosnąć, ryzykując, że część publiczności będzie tęsknić za dawną wersją?

Maisie wybiera drugą możliwość.

„Mary Janes”, „Audrey Hepburn” i kobieta, która zmienia kostium

Pierwsze utwory Florescence już tytułami budują nową przestrzeń.

„Mary Janes” odwołuje się do charakterystycznych butów kojarzonych z dziewczęcością, modą retro i przemianą sposobu, w jaki kobieta prezentuje siebie światu.

„Audrey Hepburn” przywołuje jedną z największych ikon klasycznej kobiecej elegancji.

Ale Maisie nie zmienia się w artystkę retro.

Te symbole działają raczej jako język dorastania, stylu i budowania własnego obrazu.

Wcześniejsza Peters bardzo często zastanawiała się, kim jest w oczach innych.

Na Florescence coraz częściej sama wybiera perspektywę.

„My Regards”: zamknąć drzwi bez potrzeby powrotu

„My Regards” należy do piosenek, które pokazują, jak bardzo zmieniła się perspektywa Maisie od The Good Witch.

Rozstanie nie musi już być centrum wszechświata.

Można spojrzeć na przeszłość z odległości.

Można pamiętać, że coś bolało, ale nie budować już wokół tego całej tożsamości.

To właśnie jest jedna z najciekawszych rzeczy w trzecim albumie.

Nie próbuje anulować poprzedniej płyty.

Nie mówi: tamte emocje były głupie.

Mówi: były prawdziwe, ale dziś jestem dalej.

„You You You” i pisanie o szczęściu, gdy specjalnością był smutek

Dla wielu songwriterów smutek jest łatwiejszy.

Konflikt ma narrację.

Rozstanie ma punkt zwrotny.

Zdrada ma antagonistę.

Nieodwzajemnione uczucie daje napięcie.

Szczęście jest trudniejsze, ponieważ łatwo brzmi banalnie.

Florescence jest w tym sensie artystycznym testem Peters.

Jak napisać o zdrowej relacji bez zmiany albumu w serię kartek walentynkowych?

Odpowiedzią jest zachowanie tego, co zawsze działało u Maisie: szczegółu, autoironii, bardzo konkretnej osobowości narratorki.

Miłość nie sprawia, że bohaterka nagle staje się idealnie spokojna.

Po prostu po raz pierwszy chaos nie musi wynikać z tego, że partner ją rani.

„Kingmaker” z Julią Michaels – dwie songwriterki, które wiedzą, jak buduje się pop

Na Florescence pojawia się Julia Michaels, jedna z najbardziej cenionych songwriterek współczesnego amerykańskiego popu.

Jej obecność w „Kingmaker” ma znaczenie symboliczne.

Maisie przez lata budowała reputację osoby szczególnie cenionej za tekst.

Michaels jest artystką reprezentującą bardzo podobną filozofię: nawet najbardziej mainstreamowa produkcja nie może uratować piosenki, jeśli środek nie jest emocjonalnie prawdziwy.

Spotkanie obu na jednym albumie przypomina, że Florescence nie jest „ucieczką od popu” w stronę organicznego grania.

To nadal płyta songwriterki doskonale rozumiejącej popową konstrukcję.

„If You Let Me” z Marcusem Mumfordem i spotkanie z folkową tradycją

Drugim ważnym gościem na albumie jest Marcus Mumford.

Jego obecność podkreśla bardziej organiczną stronę Florescence.

Peters nigdy nie zerwała ze swoimi folkowymi korzeniami. Zanim pojawiły się syntezatory i wielkie popowe refreny, była nastolatką z gitarą grającą na ulicy.

Współpraca z Mumfordem pokazuje więc nie tyle nowy kierunek, ile ponowne odkrywanie warstwy, która zawsze istniała pod spodem.

„Houses”: dom jako miejsce, a nie jako adres

Motyw domu nabiera na Florescence szczególnego znaczenia.

Po latach ciągłego podróżowania Maisie musiała zadać sobie pytanie, gdzie właściwie jest jej życie.

Hotel nie jest domem.

Autobus koncertowy nie jest domem.

Garderoba nie jest domem.

Londyn może być domem zawodowym, ale niekoniecznie miejscem, w którym człowiek czuje się najbardziej sobą.

Powrót do Sussex pozwolił jej ponownie zobaczyć wartość stabilności.

W tym kontekście piosenka „Houses” brzmi jak część większej historii o osadzaniu się po latach nieustannego ruchu.

„Nothing Like Being in Love” i finał, który zamyka trzyalbumową historię

Florescence kończy „Nothing Like Being in Love”.

To wyjątkowo znaczące miejsce dla takiej piosenki.

Maisie opowiadała, że utwór jest w pewnym sensie listem nie tylko do obecnej miłości, ale także do tych relacji, które nie zadziałały. Przeszłość przestaje być czymś, co trzeba pokonać. Staje się elementem drogi do miejsca, w którym bohaterka znajduje się dziś.[10]

To sprawia, że trzy albumy Maisie można czytać niemal jak trylogię.

You Signed Up for This – dziewczyna próbuje zrozumieć siebie.

The Good Witch – rozpada się, analizuje, złości i odbudowuje.

Florescence – patrzy wstecz i odkrywa, że wcześniejsze doświadczenia nie muszą już definiować przyszłości.

Trzy albumy Maisie Peters – trzy etapy dorastania

Album Rok Dominująca perspektywa Najważniejsze motywy
You Signed Up for This 2021 koniec nastoletniości pierwsze dorosłe relacje, wyobrażenia o miłości, dorastanie, siostrzeństwo, popkulturowe fantazje
The Good Witch 2023 emocjonalny chaos wczesnych lat dwudziestych rozstanie, zazdrość, kobiecość, gniew, literatura, mity, odzyskiwanie sprawczości
Florescence 2026 dojrzalsze spojrzenie po kryzysie powrót do domu, zdrowa miłość, perspektywa, gojenie, rozwój, osadzenie i kwitnienie

„Florescence”: drugi numer jeden i dowód, że „The Good Witch” nie był przypadkiem

Florescence dotarło do pierwszego miejsca UK Albums Chart.[11]

To bardzo ważny wynik.

Pierwszy numer jeden może być momentem.

Drugi zaczyna wyglądać jak pozycja.

Maisie nie została artystką jednego przełomu z The Good Witch. Potrafiła zrobić kilkuletnią przerwę między albumami, zmienić nieco ton, wycofać się na pewien czas z intensywnego życia koncertowego i wrócić z płytą, która ponownie dotarła na szczyt brytyjskiej listy.

W czasach obsesyjnego podtrzymywania uwagi taki sukces jest szczególnie ciekawy.

Nie trzeba publikować co trzy miesiące, żeby publiczność nadal czekała.

„Before the Bloom”: trasa, która zaczęła się od mniejszych sal

Nową erę Peters rozpoczęła od bardziej kameralnej trasy Before The Bloom.

Koncerty wystartowały w marcu 2026 roku i prowadziły między innymi przez Australię, Azję, Europę, Wielką Brytanię i Amerykę Północną.[9]

To ciekawy wybór po wcześniejszych stadionach i arenach.

Zamiast od razu próbować powiększać skalę, Maisie wróciła do teatrów i sal pozwalających na bardziej bezpośredni kontakt.

Pasowało to do albumu.

Florescence nie jest płytą o podbijaniu świata.

Jest o ponownym odnalezieniu własnego centrum.

O2 w 2027 roku i skala, do której dorosła Maisie Peters

We wrześniu 2026 roku oficjalna strona Maisie Peters zapowiada między innymi koncert w londyńskiej The O2 na 8 maja 2027 roku.[12]

To kolejny symboliczny etap.

Wcześniej Wembley Arena było triumfem ery The Good Witch.

Teraz skala rośnie dalej.

Nie przez gwałtowny viral.

Przez dekadę pracy.

Busking.

YouTube.

EP-ki.

Supporty.

Trzy albumy.

Setki napisanych piosenek.

Jak pisze Maisie Peters? Szczegół, riposta i refren

Songwriting Maisie Peters można rozpoznać po kilku cechach.

Pierwsza to konkret.

Nie mówi tylko: było mi smutno.

Buduje scenę.

Druga to autoironia. Narratorka często zdaje sobie sprawę, że przesadza, ale świadomość nie powstrzymuje emocji.

Trzecia to język rozmowy. Wiele tekstów brzmi tak, jakby zostały wyciągnięte z wiadomości do przyjaciółki.

Czwarta to riposta. Peters ma niezwykły talent do fraz, które mogłyby zakończyć kłótnię albo stać się podpisem pod zdjęciem.

Piąta to bridge. Podobnie jak Taylor Swift czy Olivia Rodrigo, Maisie wie, że końcowa część piosenki może zmienić perspektywę całego utworu.

Szósta to świadomość narracji. Bohaterka nie zawsze musi mieć rację. Może zmienić zdanie. Może po kilku utworach odkryć, że to, czego chciała wcześniej, nie jest już ważne.

To właśnie dlatego albumy Peters nadają się do słuchania od początku do końca.

Maisie Peters a Taylor Swift: podobieństwo, które nie oznacza kopii

Porównanie do Taylor Swift będzie zapewne towarzyszyło Peters jeszcze długo.

Jest komplementem.

Może jednak również stać się ograniczeniem, jeśli każdą młodą songwriterkę narracyjną zaczniemy opisywać jako „nową Taylor”.

Maisie ma własny temperament.

Jest bardziej zgryźliwa.

Często bardziej komediowa.

Bardziej brytyjska w rytmie języka.

Mniej zainteresowana wielkim mitem amerykańskiej dziewczyny, bardziej drobnym absurdem emocjonalnego życia.

Swift pozostaje inspiracją.

Peters jest jednak coraz bardziej Peters.

Maisie Peters a Olivia Rodrigo: dwie kronikarki złamanego serca

Olivia Rodrigo i Maisie Peters dzielą zamiłowanie do brutalnie precyzyjnych emocjonalnych zdań.

Różni je temperament.

Olivia potrafi zamienić zazdrość w przesterowaną gitarę.

Maisie częściej zamienia ją w bardzo celny żart.

Rodrigo eksploduje.

Peters komentuje sytuację, a później dopiero orientujemy się, jak bardzo komentarz boli.

Obie jednak należą do generacji autorek, które odrzucają pomysł, że młode kobiety powinny pisać o uczuciach w sposób „uniwersalny”, czyli pozbawiony konkretnych szczegółów.

Maisie Peters a Gracie Abrams: dwie formy intymności

Gracie Abrams pisze często tak, jakby słuchacz przypadkowo usłyszał prywatną rozmowę.

Maisie bardziej przypomina przyjaciółkę, która po tej rozmowie przychodzi do kuchni i opowiada całą historię jeszcze raz – z komentarzem, przypisami i trzema lepszymi ripostami, które wymyśliła dopiero później.

Gracie jest wyciszona.

Maisie częściej lubi strukturę klasycznego popowego refrenu.

Obie jednak rozumieją ogromną wartość drobnego szczegółu.

Maisie Peters a Sabrina Carpenter: humor jako popowa broń

Z Sabriną Carpenter łączy Maisie szczególnie jedna cecha: obie wiedzą, że dobra piosenka o złym mężczyźnie nie musi być wyłącznie smutna.

Może być zabawna.

Może upokorzyć bohatera jednym zdaniem.

Może sprawić, że publiczność śmieje się dokładnie w miejscu, które dla autorki było kiedyś bolesne.

Różnica jest taka, że Sabrina buduje bardziej teatralną, świadomie seksowną personę.

Maisie pozostaje bliżej archetypu songwriterki – osoby, której największą bronią nie jest poza, ale puenta.

Maisie Peters a Holly Humberstone: dwie brytyjskie drogi do emocjonalnego popu

Maisie Peters i Holly Humberstone pochodzą z brytyjskiej szkoły emocjonalnego popu, ale ich światy są bardzo różne.

Holly lubi cień.

Domy.

Cienkie ściany.

Samotny Londyn.

Syntezatorowe przestrzenie.

Maisie działa bardziej przez język.

Jej piosenki przypominają dobrą opowieść przy kolacji po zakończonej katastrofą randce.

Obie udowadniają jednak, że brytyjski pop może być bardzo intymny bez utraty melodii przeznaczonej dla większej publiczności.

Maisie Peters a Laufey: jedna romantyzuje, druga analizuje

Laufey nadaje miłości rangę starego filmu.

Maisie najczęściej sprawdza, co się dzieje pięć minut po zakończeniu filmu.

Laufey pyta, czy wielki romantyzm nadal jest możliwy.

Peters pyta, dlaczego osoba, którą uznaliśmy za wielką miłość, nie odpisała przez dwa dni.

Jedna korzysta z jazzu, orkiestry i klasycznej elegancji.

Druga z języka współczesnej rozmowy, gitar i popowych hooków.

Obie jednak traktują romantyczne życie młodych kobiet jako temat godny pełnoprawnej sztuki.

Maisie Peters a Chappell Roan: dwa sposoby na zamianę życia w mitologię

Chappell Roan buduje mitologię przez kostium.

Maisie Peters – przez opowieść.

Chappell powiększa siebie do rozmiaru dragowej królowej.

Maisie powiększa drobną sytuację do rozmiaru trzyminutowej narracji.

Obie jednak świetnie rozumieją znaczenie świata otaczającego album.

The Good Witch ma własną ikonografię, język czarów i mitów.

The Rise and Fall of a Midwest Princess Chappell ma Pink Pony Club, drag i camp.

Współczesny pop coraz częściej wymaga nie tylko dobrych singli, ale uniwersum.

Maisie tworzy je przede wszystkim słowami.

Dlaczego Maisie Peters jest ważna dla pokolenia Z?

Maisie Peters jest głosem generacji, która niezwykle dużo myśli o sobie w czasie rzeczywistym.

Nie tylko przeżywa emocję.

Natychmiast ją analizuje.

Dlaczego tak zareagowałam?

Co on miał na myśli?

Czy przesadziłam?

Czy ona jest lepsza?

Czy wygrałam rozstanie?

Czy naprawdę tego chciałam?

Czy tęsknię za człowiekiem czy za wersją siebie z tamtego okresu?

Piosenki Peters często brzmią jak właśnie taki umysł.

Pełen komentarzy, przypisów i poprawek.

Dlatego jej muzyka trafia do osób, które mogą nie utożsamiać się z wielkim melodramatem, ale bardzo dobrze znają drobne codzienne obsesje.

Maisie nie potrzebuje wielkiej zdrady, żeby stworzyć historię.

Czasem wystarczy jedno zdanie.

Jedna podróż.

Jedna dziewczyna, z którą zaczynamy się porównywać.

Jeden człowiek, który pojawił się na sześć tygodni i zostawił materiał na cały album.

To jest niezwykle współczesna forma opowieści.

Największa zmiana: od „The Good Witch” do „Florescence”

Najważniejszą różnicą pomiędzy Maisie Peters z 2023 i 2026 roku nie jest gatunek muzyczny.

Jest nią pozycja narratorki.

Na The Good Witch bohaterka często próbuje odzyskać kontrolę po sytuacji, która ją zaskoczyła.

Na Florescence ma już większy dystans.

Wie, że trudny rozdział może zostać historią, a nie wyrokiem.

To nie oznacza, że stała się spokojną guru zdrowych relacji.

Na szczęście.

Maisie nadal potrzebuje humoru, przesady i dramatycznej konstrukcji.

Ale po raz pierwszy jej dojrzałość nie musi być budowana wyłącznie w kontrze do osoby, która ją zraniła.

Może rozwijać się w stronę czegoś.

Nie tylko od czegoś.

Czy szczęście jest dobre dla songwriterki?

W kulturze istnieje stary mit, że artysta potrzebuje cierpienia.

Jakby dobre piosenki mogły powstać tylko po katastrofie.

Maisie Peters jest bardzo ciekawym testem tej teorii.

Jej drugi album wyrósł z emocjonalnego chaosu i stał się największym sukcesem jej dotychczasowej kariery.

Co dalej?

Czy zdrowa relacja odbiera materiał?

Florescence odpowiada: nie.

Zmienia tylko pytania.

Zamiast:

„Dlaczego mnie skrzywdził?”

pojawia się:

„Kim jestem, kiedy nie muszę ciągle walczyć o czyjąś uwagę?”

To być może trudniejszy temat.

I dojrzalszy.

Maisie Peters w 2026 roku: nie już coming of age, tylko coming into herself

We wrześniu 2026 roku Maisie Peters ma 26 lat.

Ma za sobą ponad dekadę pisania i publicznego wykonywania własnych piosenek.

Trzy albumy.

Dwa brytyjskie numery jeden.

Glastonbury.

Wembley.

Trasy z Edem Sheeranem.

Koncert z Taylor Swift.

Powrót do domu.

Przerwę, która okazała się równie ważna jak kolejne zawodowe osiągnięcie.

I album, na którym po raz pierwszy tak wyraźnie próbuje nie dokumentować procesu rozpadu, ale proces rozkwitania.

To czyni ją ciekawą bohaterką całego nowego kobiecego popu.

Nie ma gigantycznej teatralnej persony Chappell Roan.

Nie buduje retro-jazzowego świata Laufey.

Nie ma gitarowego gniewu Olivii Rodrigo.

Nie używa seksownej ironii Sabriny Carpenter jako podstawowego scenicznego języka.

Nie szepcze tak blisko mikrofonu jak Gracie Abrams.

Nie buduje mrocznej przestrzeni jak Holly Humberstone.

Maisie jest przede wszystkim narratorką.

I właśnie dzięki temu zajmuje własne miejsce.

Jej największym talentem pozostaje zdolność spojrzenia na coś bardzo małego i natychmiastowego oraz zobaczenia w tym pełnej historii.

Podróż z siostrą może stać się piosenką.

Krótka relacja – albumem.

Porównanie własnego ciała z ciałem innej kobiety – singlem.

Powrót do rodzinnego miasta – początkiem kolejnej ery.

A zdrowa miłość – testem tego, czy songwriterka naprawdę potrafi pisać o wszystkim, a nie tylko o złamanym sercu.

Florescence pokazuje, że potrafi.

Być może właśnie dlatego metafora kwitnienia tak dobrze podsumowuje jej dotychczasową drogę.

Kwiat nie pojawia się w jednej chwili.

Przez większość procesu wzrostu z zewnątrz niewiele się dzieje.

Korzenie rosną pod ziemią.

Łodyga potrzebuje czasu.

Pogoda się zmienia.

Nie każdy sezon jest dobry.

A potem coś zakwita i obserwatorowi może wydawać się, że wydarzyło się nagle.

Maisie Peters wie, że nie wydarzyło się nagle.

Grała na ulicach Brighton, zanim ktokolwiek mówił o numerze jeden.

Pisała piosenki jako nastolatka, zanim Ed Sheeran zadzwonił z propozycją kontraktu.

Jeździła jako support, zanim wypełniała własne areny.

Przeżyła The Good Witch, zanim mogła napisać Florescence.

I być może właśnie dlatego trzecia płyta nie brzmi jak próba wymyślenia nowej Maisie Peters.

Brzmi jak artystka, która przestała się spieszyć, żeby nią zostać.

FAQ: Maisie Peters

Najczęstsze pytania

Kim jest Maisie Peters?

Maisie Peters to angielska piosenkarka i songwriterka pochodząca z West Sussex. Zaczynała jako nastolatka publikująca własne utwory w internecie i grająca na ulicach Brighton. W 2021 roku podpisała kontrakt z Gingerbread Man Records Eda Sheerana. Jej najważniejsze albumy to You Signed Up for This, The Good Witch i Florescence.

Ile lat ma Maisie Peters?

Maisie Peters urodziła się 28 maja 2000 roku. We wrześniu 2026 roku ma 26 lat.

Czy Maisie Peters ma siostrę bliźniaczkę?

Tak. Maisie ma nieidentyczną siostrę bliźniaczkę Ellen Peters. Ich relacja pojawia się również w muzyce Maisie – między innymi w piosence „Brooklyn”. Siostry prowadzą także wspólny podcast Twinhood.

Jaki związek ma Maisie Peters z Edem Sheeranem?

Maisie jest związana z założoną przez Eda Sheerana wytwórnią Gingerbread Man Records. Sheeran był jej mentorem, współautorem części utworów i zabierał Peters jako support na swoją wielką trasę koncertową.

Czy Maisie Peters występowała z Taylor Swift?

Maisie Peters była supportem podczas koncertu Taylor Swift w ramach The Eras Tour na Wembley Stadium w Londynie 19 sierpnia 2024 roku.

Który album Maisie Peters był numerem jeden w Wielkiej Brytanii?

Do pierwszego miejsca UK Albums Chart dotarły dwa albumy Peters: The Good Witch z 2023 roku oraz Florescence z 2026 roku.

Jaki jest najnowszy album Maisie Peters?

Najnowszym albumem studyjnym Maisie Peters jest Florescence, wydany 22 maja 2026 roku. To jej trzeci album po You Signed Up for This i The Good Witch.

O czym jest album „Florescence”?

Florescence opowiada przede wszystkim o dojrzewaniu, odzyskiwaniu równowagi po trudnym okresie, powrocie do siebie i doświadczeniu zdrowej miłości. Maisie opisywała album jako historię własnego „kwitnienia” pomiędzy 23. a 25. rokiem życia.

Źródła i dalsza lektura

Źródła wykorzystane przy opracowaniu artykułu

  1. Evening Standard, wywiad z Maisie Peters z 2021 roku dotyczący początków kariery, pisania piosenek i buskingu w Brighton.
    ↩
  2. Warner Music / Gingerbread Man Records, komunikat z 2021 roku dotyczący podpisania Maisie Peters przez wytwórnię Eda Sheerana i premiery You Signed Up for This.
    ↩
  3. Official Charts Company, historia notowań albumu You Signed Up for This.
    ↩
  4. Wywiady Maisie Peters dotyczące utworu „Brooklyn” i podróży do Nowego Jorku z jej siostrą bliźniaczką Ellen.
    ↩
  5. Rolling Stone UK, „Maisie Peters: coming of age”, 2023 – rozmowa dotycząca The Good Witch, tras z Edem Sheeranem, Glastonbury, Wembley, literackich inspiracji i życia w trasie.
    ↩
  6. Official Charts Company, historia notowań The Good Witch – pierwszy numer jeden Maisie Peters na UK Albums Chart.
    ↩
  7. Rolling Stone UK, rozmowa dotycząca powstawania The Good Witch, utworu „Body Better”, kobiecości, romantycznej wyobraźni i określenia publiczności Maisie jako „quietly unhinged”.
    ↩
  8. Rolling Stone UK Awards, Breakthrough Award 2023 dla Maisie Peters.
    ↩
  9. Atlantic Records, materiały prasowe dotyczące albumu Florescence, powrotu Peters do domu po intensywnym okresie tras, pracy w Nashville z Ianem Fitchukiem, Before The Bloom Tour oraz duetów z Julią Michaels i Marcusem Mumfordem.
    ↩
  10. Apple Music, Florescence – finalna data premiery 22 maja 2026 roku, lista utworów oraz komentarze Maisie Peters dotyczące materiału.
    ↩
  11. Official Charts Company, historia notowań albumu Florescence – pierwsze miejsce UK Albums Chart w 2026 roku.
    ↩
  12. Oficjalna strona Maisie Peters – aktualne informacje koncertowe, stan na wrzesień 2026 roku.
    ↩

Redakcja działu lifestyle

Redakcja działu Lifestyle opisuje codzienność, relacje, pracę, odpoczynek, podróże, czas wolny, media, telewizję, gwiazdy i kulturę popularną. Łączymy praktyczne poradniki z lekkimi tematami o trendach i zjawiskach, które są częścią współczesnego stylu życia.

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button